AMW Arka źle weszła w 2026 rok. Pierwszy mecz po zmianie kalendarza gdyński lider kończy porażką 75:87 z rąk PGE Startu Lublin , zespołu, który dotychczas wygrał tylko jeden raz na wyjeździe w tym sezonie. Zawiedli liderzy – Jarosław Zyskowski i Kamil Łączyński nie zdobyli punktów, ten drugi jednak z powodu urazu kostki zagrał tylko kilka minut.
5 strat w pierwszej kwarcie, zaledwie 23% skuteczność rzutów z gry, pudła Jarosława Zyskowskiego i Kresimira Ljubicicicia, a po przeciwnej stronie świetni Jean-Pierre Tokoto (7 pkt) i Bryan Michael Griffin (5 pkt) spowodowali, że Arka przegrywała po pierwszej kwarcie 12:22.
Po 2 minutach 2 kwarty przewaga gości urosła do 18 punktów. Rozpędził się Jordan Wright, nie do zatrzymania był Bryan Michael Griffin i co ciekawe, Start nie musiał za wiele napocić się w obronie, zespół Kamińskiego nie faulował, po prostu wykorzystywał to, na co Arka pozwalała. A pozwalała na wiele, szczególnie amerykańskiemu kwartetowi O’reilly-Tokoto-Griffin-Wright zdobyli kolejno 26,17,17 i 17 punktów.
NIE ICH DZIEŃ
W szeregach gospodarzy dominowała niepewność lub brak koncentracji – nawet w prostych momentach i akcjach. Ramey, gdy miał czystą pozycję do rzutu trzypunktowego, zawahał się, a w drugie tempo nie trafił. Gdyńscy koszykarze pierwsze punkty w drugiej kwarcie zdobyli po 3,5 minucie gry. Chwilę wcześniej goście prowadzili już liczbą 22 punktów, kiedy Jean Pierre Tokoto wchodził pod kosz bez problemu, dał się sfaulować Ljubiciciowi, wykorzystał akcję 2+1.
Zyskowski jeszcze w drugiej kwarcie złapał trzy faule, podobnie jak Ljubicić i Arka bez nich musiała sobie radzić przez długie fragmenty tej części. W dodatku obaj gdyńscy podkoszowi nie imponowali formą. Arka pierwszą trójkę zdobyła na 1 min i 30 sekund przed końcem drugiej kwarty. Wcześniej oddała 9 prób nieudanych. Kwartę lider PLK kończył ze stratą 17 punktów, wynikiem 27:44 i tylko 4 asystami.
POPRAWA KRÓTKOTRWAŁA
W drugą połowę i zarazem trzecią kwartę Arka weszła trójką Jakuba Garbacza, ale szybko obraz gry wrócił do tego prezentowanego w pierwszej części. Bezradność Gdynian dobrze zobrazuje sytuacja w której Michael Okauru sygnalizował, by któryś z kolegów postawił mu zasłonę, ale żaden nie zrozumiał jego intencji, w efekcie czego upływał czas na wykonanie akcji. Światełko w tunelu pojawiło się w ostatniej minucie tej odsłony. Tym razem goście zaczęli popełniać błędy, faul w ataku zaliczył Tokoto, chwilę później w obronie sfaulował Wright i z ponad 20 punktowej przewagi Startu, zrobiło się zaledwie 11 oczek.
Na nieco ponad 5 minut przed końcem meczu, gdy wynik był w zasięgu (56:66), Michael Okauru uderzył łokciem jednego z rywali, sędziowie orzekli faul niesportowy i goście znowu odskoczyli na 14 punktów. PGE Start do końca utrzymywał bezpieczny dystans i zasłużenie wywiózł z Gdyni 12-punktową wygraną.
AMW Arka Gdynia – PGE Start Lublin 75:87 (12:22, 15:22, 20:14, 28:29).
AMW Arka Gdynia: Mike Okauru 25, Courtney Ramey 14, Adam Hrycaniuk 11, Kresimir Ljubicic 9, Luke Barrett 8, Jakub Garbacz 6, Filip Kowalczyk 2, Jarosław Zyskowski 0, Kamil Łączyński 0.
PGE Start Lublin: Liam O’reilly 26, Jean-Pierre Tokoto II 17, Jordan Wright 17, Bryan Griffin 17, Conner Frankamp 6, Michał Krasuski 2, Quincy Ford 2, Bartłomiej Pelczar 0, Filip Put 0.
pkat





