Liderzy zawiedli, lider traci pozycję. AMW Arka przegrywa ze Startem

Paweł Kątnik i Filip Kowalczyk (fot. Radio Gdańsk)

AMW Arka źle weszła w 2026 rok. Pierwszy mecz po zmianie kalendarza gdyński lider kończy porażką 75:87 z rąk PGE Startu Lublin , zespołu, który dotychczas wygrał tylko jeden raz na wyjeździe w tym sezonie. Zawiedli liderzy – Jarosław Zyskowski i Kamil Łączyński nie zdobyli punktów, ten drugi jednak z powodu urazu kostki zagrał tylko kilka minut.

5 strat w pierwszej kwarcie, zaledwie 23% skuteczność rzutów z gry, pudła Jarosława Zyskowskiego i Kresimira Ljubicicicia, a po przeciwnej stronie świetni Jean-Pierre Tokoto (7 pkt) i Bryan Michael Griffin (5 pkt) spowodowali, że Arka przegrywała po pierwszej kwarcie 12:22.

Po 2 minutach 2 kwarty przewaga gości urosła do 18 punktów. Rozpędził się Jordan Wright, nie do zatrzymania był Bryan Michael Griffin i co ciekawe, Start nie musiał za wiele napocić się w obronie, zespół Kamińskiego nie faulował, po prostu wykorzystywał to, na co Arka pozwalała. A pozwalała na wiele, szczególnie amerykańskiemu kwartetowi O’reilly-Tokoto-Griffin-Wright zdobyli kolejno 26,17,17 i 17 punktów.

NIE ICH DZIEŃ

W szeregach gospodarzy dominowała niepewność lub brak koncentracji – nawet w prostych momentach i akcjach. Ramey, gdy miał czystą pozycję do rzutu trzypunktowego, zawahał się, a w drugie tempo nie trafił. Gdyńscy koszykarze pierwsze punkty w drugiej kwarcie zdobyli po 3,5 minucie gry. Chwilę wcześniej goście prowadzili już liczbą 22 punktów, kiedy Jean Pierre Tokoto wchodził pod kosz bez problemu, dał się sfaulować Ljubiciciowi, wykorzystał akcję 2+1.

Zyskowski jeszcze w drugiej kwarcie złapał trzy faule, podobnie jak Ljubicić i Arka bez nich musiała sobie radzić przez długie fragmenty tej części. W dodatku obaj gdyńscy podkoszowi nie imponowali formą. Arka pierwszą trójkę zdobyła na 1 min i 30 sekund przed końcem drugiej kwarty. Wcześniej oddała 9 prób nieudanych. Kwartę lider PLK kończył ze stratą 17 punktów, wynikiem 27:44 i tylko 4 asystami.

POPRAWA KRÓTKOTRWAŁA

W drugą połowę i zarazem trzecią kwartę Arka weszła trójką Jakuba Garbacza, ale szybko obraz gry wrócił do tego prezentowanego w pierwszej części. Bezradność Gdynian dobrze zobrazuje sytuacja w której Michael Okauru sygnalizował, by któryś z kolegów postawił mu zasłonę, ale żaden nie zrozumiał jego intencji, w efekcie czego upływał czas na wykonanie akcji. Światełko w tunelu pojawiło się w ostatniej minucie tej odsłony. Tym razem goście zaczęli popełniać błędy, faul w ataku zaliczył Tokoto, chwilę później w obronie sfaulował Wright i z ponad 20 punktowej przewagi Startu, zrobiło się zaledwie 11 oczek.

Na nieco ponad 5 minut przed końcem meczu, gdy wynik był w zasięgu (56:66), Michael Okauru uderzył łokciem jednego z rywali, sędziowie orzekli faul niesportowy i goście znowu odskoczyli na 14 punktów. PGE Start do końca utrzymywał bezpieczny dystans i zasłużenie wywiózł z Gdyni 12-punktową wygraną.

AMW Arka Gdynia – PGE Start Lublin 75:87 (12:22, 15:22, 20:14, 28:29).

AMW Arka Gdynia: Mike Okauru 25, Courtney Ramey 14, Adam Hrycaniuk 11, Kresimir Ljubicic 9, Luke Barrett 8, Jakub Garbacz 6, Filip Kowalczyk 2, Jarosław Zyskowski 0, Kamil Łączyński 0.

PGE Start Lublin: Liam O’reilly 26, Jean-Pierre Tokoto II 17, Jordan Wright 17, Bryan Griffin 17, Conner Frankamp 6, Michał Krasuski 2, Quincy Ford 2, Bartłomiej Pelczar 0, Filip Put 0.

pkat

 

Zwiększ tekstZmniejsz tekstCiemne tłoOdwrócenie kolorówResetuj