Energa Czarni Słupsk przegrali dwunasty mecz w sezonie. Tym razem ulegli we własnej hali MKS Dąbrowa Górnicza, który przyjechał do Słupska bez czterech podstawowych zawodników: Curry’ego, Bonnera, Grenna i Muhammada. To upokarzająca porażka.
Wiele wskazuje na to, że to początek zmian w zespole ze Słupska, bo drużyna w całym sezonie nie grała nigdy tak słabo. Bez korekt zespół będzie musiał po prostu obawiać się spadku.
PORAŻKA W PIERWSZEJ KWARCIE
Czarni przegrali pierwszą kwartę 15:25, a drużyna prowadzona przez Robertsa Stelmahersa miała ogromne problemy zarówno w ataku, jak i w obronie. Goście trafiali seriami za trzy punkty. Najlepszy fragment gry Słupszczan to druga kwarta, kiedy poprawili obronę i skuteczniej grali w ataku, doprowadzając na chwilę do wyrównania 33:33. Jednak zaraz potem zespół Artura Gronka trafił dwie trójki z rzędu i goście nie oddali prowadzenia do końca meczu, mimo że dużą część gry czterech kontuzjowanych podstawowych graczy zastępowali bardzo młodzi koszykarze.

PROBLEMY W ATAKU I OBRONIE
– Mamy problemy i w ataku, i w obronie. Nie jest tak, że ktoś te mecze odpuszcza, jest trudno, siedzą nam w głowie te porażki – mówił po meczu Dominik Wilczek.
– Cieszę się, że wygraliśmy, wspierani młodymi zawodnikami. Mieliśmy bardzo dobrą skuteczność za trzy punkty, ale czasem nawet to nie pomaga. Walczyliśmy i gramy szybko, tak jak chce trener – podkreślał Jakub Musiał z MKS Dąbrowa Górnicza.
NIEUSTAJĄCE WSPARCIE KIBICÓW
Mimo fatalnej serii w hali Gryfia Czarni mogli liczyć na wsparcie niemal kompletu widzów. Pomeczowe komentarze fanów wskazują raczej na oczekiwanie zmian personalnych w drużynie. Na razie takie decyzje nie zapadły, choć niewątpliwie prezes Michał Jankowski ma o czym myśleć.
Posłuchaj pomeczowych wypowiedzi Dominika Wilczka i Jakuba Musiała:
Przemysław Woś/puch








