Energa Czarni Słupsk przegrali dwunasty mecz w sezonie. Tym razem ulegli we własnej hali MKS Dąbrowa Górnicza, który przyjechał do Słupska bez czterech podstawowych zawodników: Curry’ego, Bonnera, Grenna i Muhammada. To upokarzająca porażka.
Wiele wskazuje na to, że to początek zmian w zespole ze Słupska, bo drużyna w całym sezonie nie grała nigdy tak słabo. Bez korekt zespół będzie musiał po prostu obawiać się spadku.
PORAŻKA W PIERWSZEJ KWARCIE
Czarni przegrali pierwszą kwartę 15:25, a drużyna prowadzona przez Robertsa Stelmahersa miała ogromne problemy zarówno w ataku, jak i w obronie. Goście trafiali seriami za trzy punkty. Najlepszy fragment gry Słupszczan to druga kwarta, kiedy poprawili obronę i skuteczniej grali w ataku, doprowadzając na chwilę do wyrównania 33:33. Jednak zaraz potem zespół Artura Gronka trafił dwie trójki z rzędu i goście nie oddali prowadzenia do końca meczu, mimo że dużą część gry czterech kontuzjowanych podstawowych graczy zastępowali bardzo młodzi koszykarze.

Energa Czarni Słupsk kontra MKS Dąbrowa Górnicza. Słupsk, 24.01.2026 r. (fot. Radio Gdańsk/Przemysław Woś)
PROBLEMY W ATAKU I OBRONIE
– Mamy problemy i w ataku, i w obronie. Nie jest tak, że ktoś te mecze odpuszcza, jest trudno, siedzą nam w głowie te porażki – mówił po meczu Dominik Wilczek.
– Cieszę się, że wygraliśmy, wspierani młodymi zawodnikami. Mieliśmy bardzo dobrą skuteczność za trzy punkty, ale czasem nawet to nie pomaga. Walczyliśmy i gramy szybko, tak jak chce trener – podkreślał Jakub Musiał z MKS Dąbrowa Górnicza.
NIEUSTAJĄCE WSPARCIE KIBICÓW
Mimo fatalnej serii w hali Gryfia Czarni mogli liczyć na wsparcie niemal kompletu widzów. Pomeczowe komentarze fanów wskazują raczej na oczekiwanie zmian personalnych w drużynie. Na razie takie decyzje nie zapadły, choć niewątpliwie prezes Michał Jankowski ma o czym myśleć.
Posłuchaj pomeczowych wypowiedzi Dominika Wilczka i Jakuba Musiała:
Przemysław Woś/puch





