Lechia śrubuje rekordy. Mena bohaterem, Motor pokonany po dreszczowcu

Piłkarz Motoru Lublin Filip Luberecki (P) i Camilo Mena (L) z Lechii Gdańsk podczas meczu Ekstraklasy (fot. PAP/Wojtek Jargiło)

Potwornie zmęczeni, ale i szczęśliwi po ostatnim gwizdu sędziego piłkarze Lechii z kolejnym zwycięstwem w PKO Ekstraklasie. Gdańszczanie przegrywali z Motorem, strzelili też bramkę samobójczą, a mimo tych turbulencji odnoszą zwycięstwo 3:2 na miarę awansu na 9. miejsce w tabeli. Tak, zespół, który zaczynał od -5 i jeszcze w sierpniu wydawałoby się, że z hukiem zleci z ligi, na boisku wywalczył tyle punktów, że bez ujemnego dorobku dziś byłby na miejscu pucharowym.

Lechia przystępowała do meczu z rewelacyjną serią 6 meczów w Ekstraklasie bez porażki i 10 kolejnych meczów ze strzeloną bramką. Gdańszczanie od sierpniowych derbów z Arką są najlepiej punktującym zespołem w lidze, a mówimy o aż 14 kolejkach. Nie ma przypadku, w tym czasie gdańszczanie strzelili najwięcej bramek – 29, ale też znacznie poprawili się względem początku sezonu w defensywie. 22 stracone gole to już nie jak wcześniej najgorszy wynik w lidze, a rezultat w połowie stawki.

W pierwszym meczu obu ekip padło 6 goli, zespoły podzieliły się punktami, a Karol Czubak zaliczył pierwszego gola i pierwszą asystę w Ekstraklasie. W rewanżu 26-letni napastnik już tak widoczny nie był, to nie on otworzył wynik, a Bartosz Wolski, który wykorzystał lukę w obronie. To był strzał po ziemi, oddany z końcówki pola karnego, który kompletnie zaskoczył gości.

MENA BOHATEREM

Na odpowiedź nie trzeba było długo czekać. Lechia ruszyła do ataku, strzał Rodina wybronił Brkić, ale w dobrym miejscu znalazł się Camilo Mena, który z ostrego kąta uderzył nie do obrony na 1:1.  Dla skrzydłowego Lechii był to pierwszy gol po 10 występach bez zdobyczy w Ekstraklasie. Kolumbijczyk częściej daje się poznać jako ostatni podający, w tym sezonie obsłużył już 8 asystami kolegów, tym razem jednak był w najdogodniejszej pozycji, by skończyć to z powodzeniem indywidualnie. Zresztą to był bardzo udany mecz 23 latka. Nie tylko z powodu gola, pokazał też wiele pojedynków wygranych, także ze słynącym z odbiorów Filipem Lubereckim.

Lechia szła za ciosem i objęła jeszcze przed przerwą prowadzenie. Autorem gola w 37. minucie był Tomasz Neugebauer, po świetnej centrze z lewej strony Matusa Vojtki. Neugebauer cały czas musi udowadniać swoją przydatność. Nie jest bowiem ulubieńcem publiczności, ale od dłuższego czasu potwierdza, że w Lechii nie odstaje. Sezon zaczął od grania ogonów, po 4 meczach uzbierał ledwie 95 minut, miejsce w składzie wywalczył sobie po wygranej nad GKS-em Katowice.

SZYBKA STRATA CZYLI… MOTOR W NATARCIU

Motor Lublin słynie z szybkich goli. Wiosną otwierał wynik z Pogonią w 3. minucie, tym razem już na początku drugiej połowy podopieczni trenera Stolarskiego wyrównali na 2:2. W roli głównej objawił się Matej Rodin, któremu zapisano bramkę samobójczą. 30-letni Chorwat, który dwa dni wcześniej obchodził urodziny, nie zamierzał jednak fetować jubileuszu na smutno. W 73. minucie postarał się o rehabilitację. Zapuściwszy się w pole karne rywala, wymusił faul Karola Czubaka w polu karnym, gdzie jedenastkę na gola zamienił Camilo Mena. To pierwszy dublet Meny w barwach Lechii i zarazem gole nr 4 i 5 w tym sezonie w Ekstraklasie.

Piłkarze Carvera nie przegrali kolejnego meczu. Seria w lidze trwa od 3 listopada. Po niej bilans biało-zielonych to 5 wygranych i 2 remisy. To drugi najlepszy rezultat, więcej punktów zdobył tylko Piast Gliwice, ale w tym czasie rozegrał jeden mecz więcej.

Paweł Kątnik

 

Zwiększ tekstZmniejsz tekstCiemne tłoOdwrócenie kolorówResetuj