Tomasz Bobczek zostaje w Lechii Gdańsk. Napastnik podpisał nową, 4,5-letnią umowę. Raczej jej nie wypełni, ale i on, i biało-zieloni zabezpieczyli swoje interesy. W kontrakcie nie ma realnej do zrealizowania klauzuli wykupu.
Temat nowego kontraktu Tomasa Bobczka toczył się w Gdańsku od kilku miesięcy. Rozmowy ruszyły na przełomie listopada i grudnia, ale długo nie przynosiły rezultatu. Nic w tym dziwnego, w końcu w interesie zawodnika nie leżało przedłużanie umowy podczas okna transferowego. Lepiej było poczekać, sprawdzić, co zaoferują inne kluby i czy pojawi się ciekawa propozycja transferu.
NOWY KONTRAKT TOMASA BOBCZKA
Nie pojawiło się nic, co byłoby satysfakcjonujące dla zawodnika i klubu, więc w końcówce lutego można było dopiąć temat nowej umowy i tak się stało. Bobczek zyskuje poczucie stabilizacji w miejscu, w którym jest mu dobrze. W Gdańsku się zadomowił, ma tu jeszcze sportowe cele do zrealizowania – i drużynowe, i indywidualne. Swoją wartość na rynku może podbić. Może być też odwrotnie, słowacki napastnik miał już przecież problemy z kontuzjami, ale w razie nieszczęścia 4,5 roczny kontrakt z Lechią i naprawdę dobra pensja będą przyzwoitym planem B.
Lechia z kolei zabezpieczyła swój interes. Do końca sezonu będzie miała w swoich szeregach najskuteczniejszego aktualnie napastnika ekstraklasy, a potencjalni nabywcy nie będą już mogli w negocjacjach używać jako argumentu kończącej się wkrótce umowy Słowaka. Nawet podczas letniego okna Bobczek będzie miał jeszcze 4-letnią umowę z Lechią. Umowę, w której nie ma klauzuli wykupu, realnej do zrealizowania. Może być kwota kosmiczna, której nikt nie zapłaci.
Strony się dogadały, Bobczek zostaje co najmniej do lata, a teraz przed nim kolejne wyzwania. W poniedziałek o 19:00 mecz z Zagłębiem Lubin, a w piątek o 20:30 derby Trójmiasta.
Tymoteusz Kobiela








