Nie brakowało słupków, poprzeczek i kontrowersji z udziałem sędziego. Żółto-niebiescy roztrwonili dwubramkową przewagę wypracowaną dzięki trafieniom Oskara Kubiaka i Marca Navarro. Bohaterami Lechii zostali Kacper Sezonienko i Iwan Żelizko. Ten pierwszy bramką kontaktową okrasił jubileusz setnego meczu w Ekstraklasie.
Arka czeka na wygraną w piłkarskiej elicie od 2008 roku. W 17 ekstraklasowych derbach Lechia wygrywała 13 razy, a 4 razy padł remis.
OD PIERWSZEGO GWIZDKA WEJŚCIE ALL-IN ARKI I LECHII
Pomimo niskiej temperatury oba zespoły zadbały o rozgrzanie kibiców oglądających kolejne Derby Trójmiasta. Już w piątej minucie, rozgrywający setny mecz w Ekstraklasie Kacper Sezonienko, faulował Sebastiana Kerka na wysokości ławki trenerskiej Lechii Gdańsk. Niemiecki pomocnik szybko wrócił do pełni sił i egzekwował przyznany rzut wolny. Były zawodnik FC Köln zdecydował się na crossowe podanie w boczną strefę szesnastki Lechii. Dobrze bitą piłkę zgrał głową Kike Hermoso. Do futbolówki dopadł Luis Perea, który nie dopuścił do straty piłki i pomimo pressingu wyłożył ją Kubiakowi.
19-latek, który do niedawna występował na boiskach Betclic 2. ligi, zdecydował się na uderzenie. Piłka nabrała takiej rotacji, że Alex Paulsen nie miał nic do powiedzenia, a stadion w Gdyni eksplodował po raz pierwszy.
Już w dziesiątej minucie do głosu zaczęli dochodzić biało-zieloni. Dyspozycję Damiana Węglarza jako pierwszy sprawdził Bujar Pllana. Kosowianin po dośrodkowaniu Meny główkował minimalnie nad bramką Arki Gdynia. Niedługo później kilkadziesiąt metrów na samodzielny rajd miał najlepszy napastnik Lechii – Tomas Bobček. Słowak zdecydował się na płaskie uderzenie, jednak Damian Węglarz zatrzymał tę próbę. Kilka minut później Bobček trafił do siatki, jednak arbiter dopatrzył się spalonego. W późniejszej fazie pierwszej połowy bezskutecznie wyrównać próbowali ponownie Pllana oraz Rifet Kapić.
Działo się również na trybunach. Kibice Arki z użyciem rac dwukrotnie świętowali 30-lecie przyjaźni Arki z Cracovią i Lechem Poznań. W efekcie sędzia Paweł Raczkowski zadecydował o chwilowym przerwaniu spotkania.
Po wznowieniu gry arbiter doliczył 10 minut, a temperatura derbowej rywalizacji nie spadła ani trochę. W doliczonym czasie pierwszej połowy Lechia zagrała mocno w pressingu. Z lewej strony Matus Vojtko miękko dorzucił piłkę w pole karne. Tomas Bobček poradził sobie z jednym z obrońców i oddał strzał głową. Węglarz mógł tylko patrzeć, jak piłka zmierza do siatki, jednak ostatecznie trafiła w spojenie słupka z poprzeczką i cały stadion w Gdyni mógł odetchnąć z ulgą. Do szatni Arka schodziła z nadzieją na podwyższenie wyniku, a Lechia liczyła na wyrównanie.

ROLLERCOASTER PO PRZERWIE
Druga połowa do zapomnienia? Nie tym razem. Już w 46. minucie Arka ruszyła wysokim pressingiem. W pole karne dośrodkował Oskar Kubiak. Lechia poradziła sobie z zagrożeniem tylko na chwilę. Kiedy piłka opuściła szesnastkę, na płaskie uderzenie zdecydował się Marc Navarro. Alex Paulsen ponownie wyjmował futbolówkę z siatki, a Stadion Miejski w Gdyni po raz drugi wpadł w euforię.
Niecałe dziesięć minut później o swojej obecności na boisku przypomniał Kacper Sezonienko. Skrzydłowy Lechii urwał się lewą stroną i dograł do Bobčka. Słowak był mocno pilnowany przez obrońców żółto-niebieskich i oddał piłkę do Kapicia. Po chwili futbolówka wróciła do Sezonienki. Rozgrywający setny mecz w Ekstraklasie 22-latek oddał precyzyjny strzał w stronę dalszego słupka. Damian Węglarz wyciągał piłkę z siatki, a Lechia wróciła do gry.
Niesieni trafieniem kontaktowym gdańszczanie nie przestawali atakować. Trzy minuty później ponownie lewą stroną pomknął Cirković. Skrzydłowy wycofał do Żelizki. Ukrainiec z okolic 30. metra zdecydował się na uderzenie. Próba przyniosła efekt – piłka wylądowała w samym okienku bramki Węglarza. Podczas gdy na stadionie w Gdyni czuć było mieszankę konsternacji i niedowierzania, Iwan Żelizko tonął w objęciach kolegów.
Najwięcej kontrowersji przyniosła 74. minuta. Po centrze z rzutu wolnego Kerka błąd popełnił Alex Paulsen. Bramkarz biało-zielonych zdecydował się na wypiąstkowanie, jednak piłka nie opuściła szesnastki. Bez golkipera między słupkami Lechia próbowała bronić się za wszelką cenę. Na granicy przepisów Pllana zatrzymywał Gutkovskisa. Po analizie VAR sędzia Raczkowski nie podyktował jedenastki, wywołując oburzenie na stadionie w Gdyni.
Kilka chwil przed końcowym gwizdkiem Lechia ponownie dostarczyła piłkę w pole karne. Strzał Bobčka obronił Węglarz, a piłki meczowej nie wykorzystał Matej Rodin, który popisał się niecelnym uderzeniem.
Remis można uznać za sprawiedliwy, choć decyzja o braku rzutu karnego budzi kontrowersje. W przebiegu całego meczu oba zespoły miały okazje, by wyprowadzić decydujący cios.
Karol Pius/mp








