Jakub Szymański na podwórku był jednym z najlepszych w piłkę, w szkole wyróżniał się w reprezentacji w siatkówce. Mimo iż z Karwin jest blisko zarówno do Gdyni, jak i do Sopotu, na koszykarską karierę się nie zdecydował.
O jego sportowej przyszłości zdecydował trener. Bernard Werner był medalistą mistrzostw Polski… w rzucie oszczepem. To on wypatrzył sprawnego, szybkiego, rosłego młodzieńca. Ten, nie do końca przekonany do sportowego wyczynu, potrzebował czasu, by podjąć wyzwanie, które w efekcie doprowadziło go na olimpijskie areny w Paryżu, na podium młodzieżowych mistrzostw świata oraz na sam szczyt halowych mistrzostw Europy w Apeldoorn.
„PO WYGRANEJ PRZYTULIŁEM SIĘ DO RODZICÓW”
Po roku przebił wszystkie dotychczasowe osiągniecia, stając w Toruniu na najwyższym stopniu podium Halowych Mistrzostw Świata. W finale uzyskał 7,40. Srebro dla Hiszpana Enrique Llopisa – 7,42, a brąz dla Treya Cunninghama z USA – 7,43.
– Po wygranej przytuliłem się do rodziców i wypłakałem jak mały chłopiec, bo tak siedziała we mnie porażka rok temu w Chinach – powiedział wzruszony, nawiązując do startu w poprzedniej imprezie tej rangi.
– Rok temu podczas Halowych Mistrzostw Świata w Nankinie poziom był bardzo niski, ja o tym wiedziałem. Przyjechałem dwa tygodnie wcześniej, zrobiłem aklimatyzację, a na treningu pobiegłem „życiówkę”. Byłem w lepszej formie od Granta Hollowaya. Mogła być wówczas walka o złoty medal, ale zostałem z niczym, zostałem z rozpaczą. Nie miałem energii na sezon letni, zupełnie – podsumował w rozmowie z PAP.
ROCKY, DŻEM I KUMPLE NA KARWINACH
W rozmowie z Radiem Gdańsk opowiadał o swych pasjach i nieoczywistych początkach kariery.
Obejrzał wszystkie części „Rocky’ego”, co pozwala lepiej zrozumieć trening. Słucha różnej muzyki – m.in Dżemu oraz IRA. Korzysta z dobrodziejstw cywilizacji i wyniki treningów zapisuje w mobilnej aplikacji. Ma kumpli na Karwinach, dobrze dogaduje się z rodzicami, zyskuje coraz większą pewność siebie i planuje wyprawę na podium mistrzostw świata. Opowiadał o tym Włodzimierzowi Machnikowskiemu po treningu w szatni Stadionu Leśnego SKLA.
Posłuchaj:
Włodzimierz Machnikowski/ua








