Ofiary „Kociewskiej Golgoty” przestaną być bezimienne? To trzecie na Pomorzu miejsce niemieckiego ludobójstwa

Starogardzcy historycy pracują nad Wirtualnym Muzeum Zbrodni Szpęgawskiej. Strona internetowa będzie miała dokumentować historię 7 tys. ofiar. Do dzisiaj bowiem ponad 75 proc. z nich pozostaje bezimienna. – Musimy się spieszyć. Liczba świadków historii zmniejsza się z dnia na dzień – mówi Jakub Choina, współinicjator projektu. – Mój pradziadek ze strony matki nazywał się Trocha i został zamordowany w Lesie Szpęgawskim. Stąd pomysł na opowiedzenie o tej tragedii. Chcemy docierać do młodych ludzi za pomocą wizualizacji. A ofiarom nadać twarze i krótkie życiorysy. Już dzisiaj mamy przygotowane biogramy 70 nauczycieli – mówi Piotr Pliszka, pomysłodawca akcji.

PROBLEM STANOWI UPŁYWAJĄCY CZAS I BRAK ZDJĘĆ

Jak podkreśla Jakub Choina, prezes Regionalnej Grupy Popularyzacji Mikrohistorii, stowarzyszenia wspierającego realizację projektu, główny problem to upływający czas i brak zdjęć. – Jesteśmy w trakcie kwerendy archiwalnej. Musimy się spieszyć. Liczba świadków historii zmniejsza się nieomal z dnia na dzień. Cały czas brakuje też zdjęć. Zazwyczaj zdjęcia twarzy uzyskujemy z grupowych fotografii. Jednak wiele z nich jest w złej jakości. Do tej pory na naszą listę ofiar trafiło 1,5 tys. osób – dodaje Choina.

TRZECIE NAJWIĘKSZE MIEJSCE LUDOBÓJSTWA NA POMORZU

Ile osób straciło życie w Lesie Szpęgawskim? Szpęgawsk pod Starogardem Gdańskim to trzecie, po Piaśnicy koło Wejherowa (14 tys. ofiar) i Mniszku pod Świeciem (13 tys.), miejsce największego na Pomorzu niemieckiego ludobójstwa. W każdej z 32 mogił śmierć mogło ponieść od 250 do 450 osób. Liczba ofiar waha się od 5 do 7 tys. Szacuje się, że Niemcy rozstrzelali w tym miejscu 25 proc. kociewskich nauczycieli oraz 50 proc. księży. Zginęli również wszyscy (1,6 tys.) pensjonariusze Zakładu Psychiatrycznego w Kocborowie.

Tomasz Gdaniec/hb

Zwiększ tekstZmniejsz tekstCiemne tłoOdwrócenie kolorówResetuj