– Nie będziemy ferowali wyroków na podstawie artykułów Gazety Wyborczej – w taki sposób na list prezydenta Gdańska w sprawie przeniesienia pomnika księdza Henryka Jankowskiego odpowiada szef gdańskiej Solidarności – Krzysztof Dośla.
W zeszłym tygodniu Gazeta Wyborcza opublikowała reportaż o rzekomych nadużyciach seksualnych byłego kapelana Solidarności. Prezydent Paweł Adamowicz zaapelował o przeniesienie jego pomnika. Szef gdańskiej Solidarności jest przewodniczącym komitetu społecznego, który ufundował pomnik prałata.
Krzysztof Dośla w odpowiedzi na list prezydenta oczekuje ochrony pomnika przed wandalizmem do czasu wyjaśnienia sprawy. „Ksiądz Henryk Jankowski stał się symbolem walki o niepodległość. To są fakty powszechnie znane i to też symbolizuje jego pomnik” – pisze Krzysztof Dośla. „W państwie demokratycznym, którego Pan Prezydent jest przecież gorliwym obrońcą, są powołane do tego określone instytucje i stworzone procedury. Chyba że Pan Prezydent uważa, że środowisko 'GW’ jest wyłącznie uprawnione w polskiej demokracji do stawiania i burzenia pomników. Tym bardziej, iż wydaje się dosyć dziwne, że osoby mające taką wiedzę, nie zgłosiły faktu popełnienia przestępstwa do odpowiednich organów sami lub za pośrednictwem choćby dziennikarzy kilkanaście lat wcześniej, mimo że poniekąd mają taki obowiązek prawny”.
„DEKLARUJEMY POMOC”
Przewodniczący gdańskiej Solidarności zwraca uwagę, że kuria również nie zajmowała się tymi sprawami jeszcze za życia poprzedniego metropolity gdańskiego arcybiskupa Tadeusza Gocłowskiego. Podkreślił, że ksiądz Henryk Jankowski pozostaje ważnym symbolem Solidarności oraz wyraził nadzieję, na wyjaśnienie sprawy. „Nie mamy żadnej wiedzy o faktach podnoszonych dziś w artykułach prasowych, mimo że dla wielu członków NSZZ 'S’ śp. Ksiądz Prałat był – szczególnie w okresie podziemia – niemal codziennym towarzyszem, a parafia była miejscem aktywnej działalności niepodległościowej i charytatywnej. […] Jesteśmy – tym razem podobnie jak Pan Prezydent – głęboko zainteresowani ostatecznym wyjaśnieniem wszystkich zarzutów – i jeśli tylko możemy być w czymś odpowiednim organom pomocni, to taką pomoc deklarujemy i wtedy będzie czas na decyzję”.
PREZYDENT: „NIKT NIE MOŻE POZOSTAĆ OBOJĘTNY”
Prezydent Gdańska Paweł Adamowicz w swoim liście wspomniał o apelu do arcybiskupa Sławoja Leszka Głódzia, którego poprosił o powołanie komisji. „Opublikowany w 'Dużym Formacie’ reportaż poruszył serca milionów. Zawarte w nim ludzkie tragedie, tragedie dzieci, nie tylko zasmucają, one przerażają. Nikt nie ma prawa pozostać wobec niej ani obojętny, ani nawet neutralny. Ksiądz Henryk Jankowski był ważną częścią najnowszej historii i wpisał się w gdańską pamięć. […] Jest więc nie tylko obecny w naszej pamięci, ale także w przestrzeni publicznej. Stanowczo protestują przeciw temu gdańszczanie. Jestem prezydentem naszego miasta, które dumnie nazywamy miastem wolności i solidarności; jestem więc winien by chronić dobre imię ofiar księdza Jankowskiego; jestem im winien zwyczajną ludzką solidarność i okazanie szacunku i współczucia, które przywrócą im godność, które pokażą, że jesteśmy w ich krzywdzie razem z nimi” czytamy w liście prezydenta Adamowicza.
We wtorek radni Koalicji Obywatelskiej chcieli przegłosować odebranie księdzu Henrykowi Jankowskiemu honorowego obywatelstwa Gdańska. Przeciw byli radni PiS, Wszystko dla Gdańska, część radnych samej Koalicji Obywatelskiej wstrzymała się od głosu. Kwestia honorowego obywatelstwa oraz nazwy skweru przy kościele św. Brygidy wróci na styczniowej sesji Rady Miasta Gdańska.
Rafał Mrowicki







