Sylwii Hałas w lipcu 2017 roku postawiono przerażającą diagnozę – złośliwy nowotwór mózgu glejak gwiaździak. Rozpoczęła się walka – pierwsza operacja i radioterapia protonowa w Krakowie, chemioterapia. W marcu 2018 roku nastąpiła wznowa guza. Pani Sylwia w styczniu przeszła kolejną operację. Teraz pojawiła się szansa na specjalne leczenie nowotworu w berlińskiej klinice. Brakuje jednak pieniędzy, potrzebna jest pomoc
Pomóc może każdy, wpłacając pieniądze na konto fundacji Alivia. Trzeba zebrać dokładnie 168 tysięcy złotych. Pani Sylwia modli się o każdy grosz. Modli się, bo walczy o zdrowie i życie, ale też o spokój ducha i szczęście dla swojej rodziny. Na razie zebrano nieco ponad 18 tysięcy złotych.
„ZACZYNAŁAM WSZYSTKO OD NOWA”
– Diagnoza była przerażająca – guz mózgu glejak gwiaździak, rozlany. Mieścił się w płacie potylicznym prawej półkuli – mówi pani Sylwia. – Guz usunięto, ale niestety nie w całości, jego część znajdowała się w miejscu nieoperacyjnym. Po operacji widziałam bardzo słabo, nie chodziłam, nie potrafiłam jeść sama, nie znałam kolorów, nie umiałam liczyć. Zaczynałam wszystko od nowa, jak dziecko. Tego uczyły mnie rehabilitantki i pielęgniarki w Krakowie, gdy odbywałam radioterapię protonową – dodaje.
„MAM SIŁĘ, BO MUSZĘ JĄ MIEĆ”
– Od marca przechodziłam ciężką chemioterapię. Pojawiła się neuropatia. To był ogromny ból, miałam wrażenie, że pękają mi kości. Chemioterapię przerwano ze względu na mój zły stan zdrowia. Potem nastąpiła wznowa guza i kolejna operacja w styczniu tego roku. Dostałam szansę walki. I walczę każdego dnia. Walczę dla moich dzieci, bo nie mogę ich zostawić. Codziennie mówię sobie, że mam siłę, muszę ją mieć. Po tym, jak nauczyłam się podstawowych czynności po pierwszej operacji, wiem, że mogę – opowiada pani Sylwia
SZANSA
Jak zaznacza, w Polsce nie ma już dla niej metod leczenia. – Pojawiła się ostatnia szansa, terapia NanoTherm w ośrodku MagForce w Berlinie. – To tak niedaleko, modlę się, by uzbierać tę ogromną kwotę. Mam nadzieję, że będzie mi to dane i uda mi się wykorzystać szansę, że zdążę. Wyzdrowieję i jak najdłużej pozostanę z moimi dziećmi – podkreśla. – Bardzo proszę o pomoc w zbieraniu pieniędzy, liczy się każda złotówka, każdy grosz – apeluje.
Na stronie fundacji Alivia została utworzona skarbonka. Brakuje prawie 150 tysięcy złotych. Aby pomóc, wystarczy kliknąć TUTAJ.
„TRAFIAM NA SAMYCH DOBRYCH LUDZI”
Sylwia ciągle wspomina o wsparciu i sile, jaką daje jej mama i dzieci – 5-letni Dominik i 9-letnia Agata. Byli przy niej w najtrudniejszych momentach. Jej córka Agata, by podziękować innym ludziom za wsparcie, maluje na płótnie obrazy.

Pani Sylwia otrzymała już dużo, jednak to wciąż za mało, by mogła pojechać na leczenie do Niemiec, na które się zakwalifikowała. – Pomagają mi bliscy, ale i obcy. Mam wielkie szczęście do dobrych ludzi w życiu i bardzo im za wszystko dziękuję – podkreśla.
Patrycja Oryl








