Coraz bardziej realny strajk w gdyńskiej komunikacji miejskiej. Rozmowy nie przyniosły rezultatu

Strajk kierowców gdyńskiej komunikacji miejskiej coraz bardziej realny. W środę doszło do rozmów władz miasta z przedstawicielami załóg z trzech komunalnych spółek przewozowych w sprawie podwyżek, ale nie przyniosły one rezultatu.

Związkowcy dali jednak pracodawcom miesiąc na przygotowanie nowych propozycji. – Jeśli do tego czasu nie otrzymamy satysfakcjonującej oferty, rozpoczniemy procedurę przygotowawczą do strajku – zapowiada Stanisław Taube, przewodniczący związku zawodowego pracowników komunikacji miejskiej w Gdyni.

NIEWIELKIE USTĘPSTWA

Związkowcy domagają się podwyżki stawki godzinowej dla każdego pracownika gdyńskiej komunikacji miejskiej – w sumie to około tysiąca osób – o 2,5 złotego. 16 czerwca z wnioskiem o podniesienie apanaży wystąpili do zarządców spółek komunalnych. Ci ich postulaty odrzucili, tłumacząc to brakiem środków. W efekcie związkowcy z początkiem lipca znaleźli się w sporze zbiorowym z pracodawcami. W trakcie dzisiejszych rozmów zgodzili się jednak na niewielkie ustępstwa.

– Jesteśmy skłonni zgodzić się na podwyżki wraz z początkiem nowego roku, ale tylko w przypadku wypłaty w 2021 roku premii motywacyjnych dla każdego pracownika. Tyle tylko, że musi to być poważna oferta, bo tę, którą usłyszeliśmy dziś, traktujemy jako potwarz. Datą graniczną na podpisanie w tej sprawie porozumień z pracodawcami jest 8 września. Jeśli do tego nie dojdzie, spiszemy protokół rozbieżności i rozpoczniemy referendum strajkowe wśród załóg – mówi Stanisław Taube.

„NIE MAMY ŚRODKÓW”

Nieoficjalnie związkowcy oczekują premii dla każdego pracownika na poziomie 2 tys. zł. Z kolei Katarzyna Gruszecka-Spychała, wiceprezydent Gdyni, podkreśla, że kasa miasta jest pusta i na ten moment nie widzi możliwości spełnienia postulatów związkowców. Przekonuje też, że w jej opinii widmo strajku się oddaliło.

– Kierowcy usłyszeli ode mnie prawdę. A ta wygląda tak, że w tej chwili nie mam jakichkolwiek możliwości, aby cokolwiek im obiecać w oparciu o przyszłoroczny budżet. Oczywiście, mogłabym zamydlić im oczy złotymi górami, ale nigdy tego nie robiłam i teraz też przedstawiłam im prawdziwą sytuację – mówi Katarzyna Gruszecka-Spychała. – Nie mamy także środków na postulowane premie. Stąd też decyzja o odroczeniu rozmów o miesiąc, aby prezesi spółek spróbowali je znaleźć w ramach funkcjonowania zakładów.

Kierowcy gdyńskiej komunikacji miejskiej ostatnie podwyżki wywalczyli w 2018 roku, tuż przed wyborami samorządowymi. Wówczas postulowali o podniesienie stawek godzinowych o dwa złote, otrzymali dziesięć groszy więcej. Kolejną podwyżkę mieli dostać przed rokiem, przy okazji podwyżki cen biletów. Ze względu na pandemię, od roszczeń wówczas odstąpili. Teraz jednak o obiecaną podwyżkę się upomnieli.

 

Marcin Lange/ua

Komentarze


Zwiększ tekstZmniejsz tekstCiemne tłoOdwrócenie kolorówResetuj