Radio Gdańsk i Nadbałtyckie Centrum Kultury zorganizowali koncert z okazji jubileuszu jednej z najważniejszych postaci sceny Trójmiasta – saksofonisty, kompozytora, animatora kultury, człowieka instytucji – Przemka Dyakowskiego: krakusa z urodzenia, gdynianina z wyboru. Zapraszamy do obejrzenia zapisu transmisji z tego wydarzenia.
Na scenie Studia Koncertowego im. Janusza Hajduna najpierw wystąpił zespół Take It Easy w składzie: Joanna Knitter, Janusz Mackiewicz, Artur Jurek, Dominik Bukowski, Wojciech Staroniewicz, Dariusz Herbasz, Maksymilian Kreft.
Następnie laudację na cześć jubilata wygłosił Leszek Możdżer, wybitny kompozytor i pianista jazzowy, przyjaciel jubilata. – Przemek to jest bardzo wysoko rozwinięta dusza pod względem wibracyjnym – mówił przed koncertem. – Przemek swoim przebywaniem w tym samym pomieszczeniu czy środowisku oświetla całą przestrzeń. To jest jedna z najważniejszych, najbardziej twórczych i czynnych postaci w polskim jazzie. Życzyć jubilatowi stu lat, gdy ma dziewięćdziesiąt, nie jest najlepszym pomysłem. Ja Przemkowi życzę, aby został radosny, beztroski i został tak budującą był postacią, jak był dotychczas – dodał.

Przemek Dyakowski otrzymał też nagrody, wyróżnienia i medale od przedstawicieli władz Gdańska, Sopotu i Gdyni oraz marszałka województwa pomorskiego. Wszyscy honorujący muzyka podkreślali jego ogromny wkład w rozwój pomorskiej kultury.
Marta Szadowiak, dyrektorka Nadbałtyckiego Centrum Kultury w Gdańsku, podziękowała za wiele wydarzeń realizowanych z udziałem Przemka Dyakowskiego w Ratuszu Staromiejskim i Centrum św. Jana, w tym pierwszy benefis, który odbył się w roku 1990 na Korzennej.
Za wieloletnią współpracę Dyakowskiemu podziękowała też Joanna Matuszewska, dyrektor programowa Radia Gdańsk. – Radio Gdańsk to dla mnie wyjątkowe miejsce, bo długo miałem do czynienia z waszą rozgłośnią w ramach zespołu Rama 111. Czuję się tutaj jak w domu. Ten koncert to okazja do wielu wspomnień – przyznał jubilat. – Trochę już jestem starszym panem, ale na setne urodziny również zapraszam wszystkich do Radia Gdańsk – dodał z uśmiechem.

Na scenie wystąpiła też wokalistka jazzowa Krystyna Stańko. – Przemek jest jedyny w swoim rodzaju. Jest naszym skarbem i dobrem narodowym. On żyje po to, żeby kochać innych i dawać każdemu wiatr w żagle. Jest optymistycznym i radosnym człowiekiem – podkreśliła. – Jest ekstremalnie skromną osobą. Trudno jest go skomplementować, bo on natychmiast komplementuje ciebie. Fenomenalna osoba, my jesteśmy jego muzycznymi dziećmi, za co jesteśmy mu bardzo wdzięczni. Przemek mówi o ludziach wyłącznie w superlatywach. Życzę mu zdrowia, energii i niesłabnącej ciekawości świata – mówiła Stańko.
W koncercie wzięli też udział m.in. Marcin Wądołowski, Dominik Bukowski, Romuald Sławiński, Jan Rejnowicz, Maciej Flont, Tadeusz Petrow oraz Irek Wojtczak. Gospodarzem wieczoru jest Kamil Wicik.

DLA PRZEMKA DYAKOWSKIEGO NAJWAŻNIEJSZA ZAWSZE BYŁA MUZYKA
Przemek Dyakowski pierwsze poważne muzyczne kroki stawiał w Piwnicy pod Baranami, początkowo jako pianista. Do gry na saksofonie przekonał go Wojciech Karolak, późniejszy wirtuoz organów Hammonda. Ta decyzja okazała się przełomowa. Przemek ćwiczył i chłonął klimat ówczesnego Krakowa, w którym wówczas mieszkała czołówka polskiego jazzu, m.in.: Andrzej Trzaskowski, Andrzej Kurylewicz, Jan Ptaszyn Wróblewski czy Krzysztof Komeda, z którym w Zakopanem jeździł na nartach. Oddając się śnieżnej pasji zaniedbał studia polonistyczne na Uniwersytecie Jagiellońskim. Na uczelnię już nie wrócił, nie ukończywszy pierwszego roku. Nigdy nie żałował tej decyzji. Muzyka była najważniejsza.

To Przemkowi Piwnica pod Baranami zawdzięcza Ewę Demarczyk. Wspominał po latach, że Piotr Skrzynecki, lider tego środowiska, oraz Zygmunt Konieczny, kompozytor, przygotowywali nowy program, ale nie mieli wokalistki, która – ich zdaniem – mogłaby podołać temu zadaniu. Dyakowski, przysłuchując się tym rozmowom, stwierdził, że w Kabarecie Cyrulik śpiewa zjawiskowa młoda dziewczyna, którą poznał jakiś czas wcześniej podczas wspólnych występów w jednej z zakopiańskich restauracji. Demarczyk, zwana później „Czarnym aniołem” bardzo szybko stała się gwiazdą. Najpierw Krakowa, a w niedługim czasie całej Polski.
PRZEPROWADZKA DO GDYNI
Kraków to także trwające długie lata przyjaźnie. Z saksofonistą Januszem Muniakiem, literatem i muzykiem Wiesławem Dymnym czy aktorem Krzysztofem Litwinem. Więzi te nieco rozluźniła przeprowadzka Przemka do Gdyni. Wyjechał na Wybrzeże, bo zakochał się. Jego przyszła żona, Ludmiła, po ukończeniu UJ zdecydowała się na powrót w rodzinne strony. W Trójmieście Dyakowski szybko się zaaklimatyzował, występując m.in. w kabarecie Tadeusza Chyły. Był jednym z filarów słynnego Żaka, gdzie wraz z kolegami założył jazzową „Piwnicę u kuzynów”.

Od końca lat 60. wstępował w Ramie 111, którą dowodził pianista, Jan Rejnowicz. Grupa przez dobrą dekadę ściśle współpracowała z Radiem Gdańsk, będąc oficjalnym zespołem rozgłośni. W tym czasie Rama często wyjeżdżała za granicę na kontrakty. Najpierw do Skandynawii, a następnie w podróże po Europie i dookoła świata na ekskluzywnych statkach pasażerskich. Przemek po latach stwierdził, że Nowy Jork czy San Francisco znał wówczas lepiej niż niejedno polskie miasto. Rama miała także renomę ogólnopolską, regularnie koncertowała jako grupa towarzysząca choćby Irenie Santor.
NIE TYLKO MUZYK
Przemek nie tylko grał. W latach 90. odkrył w sobie talent animatora kultury. Współtworzył legendarny dziś gdyński Sax Club, który działał we foyer Teatru Miejskiego. Zapraszał czołowych, ale i początkujących jazzmanów. Sax Club z rozrzewnieniem wspomina choćby Leszek Możdżer, najwybitniejszy polski pianista jazzowy. Także w latach 90. pracował przy Sopot Molo Jazz Festiwalu oraz angażował się w inne projekty, które promowały jego ukochany gatunek muzyczny. Przemek zawsze łączył. I ludzi, i gatunki muzyczne. Chętnie występował w zespołach alternatywnych czy reggae.

Przemek Dyakowski to człowiek radia. W Radiu Plus przez dwie dekady prowadził niezwykle popularną audycję jazzową. W Radiu Gdańsk współprowadził m.in. „Sax Club Pana Dyakowskiego”, występował z wieloma zespołami, w tym z Take It Easy, grupą z którą nagrał u nas kilka płyt. Choćby tę z okazji swoich 80. urodzin. Album został zarejestrowany podczas specjalnego, jubileuszowego koncertu. W tę niedzielę historia poniekąd się powtórzyła. Znów świętowaliśmy wspólnie, ale starsi o dekadę.
Posłuchaj rozmowy z Przemkiem Dyakowskim:
Kamil Wicik/mrud
































