W piątek jednostki Narwal, Nerpa, Manat i Rekin kontynuują akcję lodołamania na ujściowym odcinku Wisły. Według rzecznika Regionalnego Zarządu Gospodarki Wodnej w Gdańsku Bogusława Pinkiewicza, aktualnie największym wyzwaniem jest niski poziom wody w rzece.
Akcja lodołamania na tzw. odcinku ujściowym Wisły została wznowiona w czwartek, po przerwie spowodowanej niesprzyjającymi warunkami atmosferycznymi.
JEDNOSTKI PRZY SAMYM UJŚCIU WISŁY
Rzecznik prasowy RZGW w Gdańsku wyjaśnił, że pokrywa lodowa na Dolnej Wiśle ma ok. 200 km długości. – Na razie łamiemy lód przy samym ujściu Wisły, aby ułatwić jego spływ do Zatoki Gdańskiej – powiedział Bogusław Pinkiewicz.
Podkreślił, że jednostki Narwal, Nerpa, Manat i Rekin systematycznie posuwają się w górę Wisły, prowadząc ciągłe lodołamanie przy zachowaniu pełnego bezpieczeństwa zarówno samych lodołamaczy, jak i infrastruktury hydrotechnicznej.
Lodołamacz czołowy Puma, który w czwartek powrócił przez Zatokę Gdańską i Martwą Wisłę do bazy, prowadzi lodołamanie w komorze śluzy w Przegalinie.
GŁÓWNYM PROBLEMEM NISKI POZIOM WODY
Pinkiewicz dodał, że grubość pokrywy lodowej jest różna: od około 40 cm przy brzegu, do około 0 cm na środku koryta rzeki.
– Głównym problemem jest niski poziom wody, przez co lodołamacze nie mają odpowiedniej głębokości żeglugowej – wskazał rzecznik RZGW w Gdańsku.
Wody Polskie podkreślają, że sytuacja lodowa jest na bieżąco monitorowana, a zakres i kierunek działań lodołamaczy jest dostosowywany do aktualnych warunków hydrologicznych i pogodowych.
PAP/ua





