Ponad pół tysiąca interwencji, dwa wypadki śmiertelne i dziesięciu pijanych kierowców – pomorska policja podsumowała noc sylwestrową na Pomorzu. Nie odnotowano przypadków niewłaściwego obchodzenia się z pirotechniką.
Jak informuje komisarz Karina Kamińska z Komendy Wojewódzkiej Policji w Gdańsku, interwencje dotyczyły między innymi zakłócenia porządku publicznego, spożywania alkoholu oraz nietrzeźwych osób leżących na ulicach i awantur domowych.
Szczęśliwie zakończyły się poszukiwania osób, których życie i zdrowie było zagrożone. W Sopocie przed godziną 1.00 policja dostała zgłoszenie, że w jednym z mieszkań przebywają bez opieki dzieci w wieku 5 i 14 lat. Ich matka kilka godzin wcześniej opuściła mieszkanie. Gdy mundurowi nawiązali z nią kontakt telefoniczny, ta oświadczyła, że prawo nie zabrania, by starsze dziecko opiekowało się młodszym. Przekazała też, że interwencja to jakaś parodia i musi się zastanowić, czy przerwie zabawę i wróci do domu. Dzieci przekazano pod opiekę rodziny, a materiały tej sprawy funkcjonariusze przekażą do sądu.
DWA WYPADKI ŚMIERTELNE
Na Pomorzu doszło do 2 śmiertelnych wypadków. Krótko po przywitaniu Nowego Roku na ulicy Sobieskiego w Rumi kierujący samochodem potrącił pieszego i uciekł. Nadal szuka go policja. Wcześniej do tragedii w sylwestrowy wieczór doszło w Miłocicach w powiecie bytowskim. Krótko przed 18:00 kierowca samochodu osobowego stracił panowanie nad pojazdem i uderzył w drzewo, w wyniku zdarzenia zginął. Miał 19 lat.
Czytaj też:
- Noworoczny dramat w Rumi. Śmiertelnie potrącił 25-latka i uciekł
- Nie żyje kierowca, ofiara wypadku w Miłocicach. Uderzył samochodem w drzewo
Grzegorz Armatowski/ua








