W niedzielę, 4 stycznia, w gminie Kosakowo odbędzie się referendum w sprawie odwołania przed upływem kadencji wójt Euniki Niemc. Inicjatywa wyszła od grupy radnych, którzy zarzucają jej m.in. brak decyzyjności i opóźnienia w kluczowych inwestycjach. Wójt apeluje do mieszkańców o bojkot głosowania.
Uchwałę o przeprowadzeniu referendum w sprawie odwołania wójt Euniki Niemc Rada Gminy Kosakowo podjęła 3 października 2025 roku. Następnie komisarz wyborczy w Słupsku wyznaczył termin głosowania na 4 stycznia 2026 roku. W dniu referendum czynnych będzie dziewięć lokali wyborczych, otwartych w godzinach 7:00-21:00. Cisza referendalna zacznie obowiązywać o północy z piątku na sobotę i potrwa do zakończenia głosowania w niedzielę o godz. 21:00.
Zgodnie z przepisami, aby wynik referendum był wiążący, udział w głosowaniu musi wziąć co najmniej 60 proc. liczby osób, które brały udział w wyborach, czyli minimum 4514 osób. Jeśli próg frekwencyjny zostanie przekroczony, a większość głosujących opowie się za odwołaniem Niemc, jej mandat wygaśnie w dniu ogłoszenia przez PKW wyniku referendum. Do czasu przedterminowych wyborów premier wyznaczy osobę pełniącą obowiązki wójta. Natomiast w przypadku niewystarczającej frekwencji referendum zostanie uznane za nieważne, niezależnie od jego wyniku.
APEL O BOJKOT
Eunika Niemc zaapelowała do mieszkańców o bojkot referendum. Oceniła, że referendum jest wynikiem konfliktu politycznego w radzie gminy.
– Wśród grupy radnych, którzy głosowali za referendum, są osoby wybrane z mojego komitetu wyborczego, które krótko po wyborach zmieniły polityczne barwy. Dziś są oni jednymi z najostrzejszych krytyków działań, które jeszcze niedawno sami popierali. To najlepiej pokazuje, że mamy do czynienia z grą polityczną, a nie troską o rozwój i stabilność gminy – wskazała wójt.
Jej zdaniem pełna i uczciwa ocena pracy powinna nastąpić po zakończeniu kadencji, w wyborach samorządowych.
– Uważam, że odpowiedzialną postawą obywatelską będzie nieuczestniczenie w referendum – dodała Niemc.
KOSAKOWO W RANKINGU GMIN
Niemc podkreśliła, że konsekwentnie realizuje program, z którym szła do wyborów w 2024 roku, a gmina notuje wysoką dynamikę rozwoju inwestycyjnego. Jak zaznaczyła, w ciągu ostatnich 20 miesięcy zrealizowano lub rozpoczęto inwestycje drogowe o łącznej wartości ok. 50 mln zł. W 2025 roku oddano m.in. dwa zbiorniki retencyjne oraz kompleks w Mechelinkach z hangarem łodziowym. Wprowadzono także Kartę Mieszkańca Gminy Kosakowo, Kartę Parkingową oraz program „Bilet dla Ucznia”.
Wójt wskazała, że efekty działań samorządu znalazły odzwierciedlenie w Rankingu Gmin Województwa Pomorskiego 2025. Kosakowo zajęło 1. miejsce w powiecie puckim oraz 2. wśród gmin wiejskich w regionie.
CHAOS I BRAK DECYZYJNOŚCI
Przewodniczący rady gminy Sławomir Konarski, jeden z inicjatorów referendum, wskazał, że pomysł jego przeprowadzenia zrodził się w odpowiedzi na „narastający chaos w gminie, brak decyzyjności oraz opieszałość w realizacji kluczowych inwestycji i spraw mieszkańców”.
Podkreślił, że do radnych coraz częściej docierały sygnały od mieszkańców dotyczące problemów m.in. w oświacie, dojazdach, inwestycjach i jakości usług publicznych.
Jego zdaniem istnieją konkretne powody, dla których wójt powinna zostać odwołana. Wśród nich wymienił m.in. ryzyko wprowadzenia nauki w systemie trzyzmianowym, utratę środków przeznaczonych na inwestycje drogowe, niewykorzystaną szansę na utworzenie przychodni w Pogórzu oraz chaos kadrowy w urzędzie, który – jak podał – doprowadził do odejścia około 60 pracowników.
– Symbolem tej bezczynności jest mostek na ul. płk. Dąbka, najgorsze wąskie gardło w drodze do Gdyni, gdzie codziennie stoimy w korkach, bo po formalnych spotkaniach temat został przez wójt zaniechany bez dalszych działań. Referendum to jedyna okazja, by mieszkańcy sami zdecydowali, czy akceptują taki sposób zarządzania gminą. Niezależnie od poglądów warto wziąć w nim udział – zaznaczył.
Położona nad Zatoką Pucką gmina Kosakowo liczy ok. 22 tys. mieszkańców. Jest uznawana za jedną z najszybciej rozwijających się gmin w Polsce pod względem wzrostu liczby mieszkań i wzrostu liczby mieszkańców.
PAP/mk





