Malbork wciąż bez budżetu na 2026 rok. Drugi raz w ciągu tygodnia radnym nie udało się przyjąć projektu uchwały dotyczącej finansów miasta.
Na pierwszym głosowaniu, 30 grudnia, zabrakło wymaganej większości. Tym razem nie dopuszczono nawet do dyskusji. Po trzech minutach od otwarcia sesji nadzwyczajnej posiedzenie zostało zamknięte. Jak wyjaśnia Monika Sobczyńska, wiceprzewodnicząca rady miasta, chodziło o braki formalne. Burmistrz… nie dostarczył projektu uchwały.
– Bez względu na to, czy projekt będzie się różnił, czy jednak pozostanie identyczny, nie zwalnia to burmistrza, żeby projekt przedłożył do materiałów sesyjnych – mówi.
– Nie rozumiem tej decyzji. Kiedy prawnicy się wypowiedzą, będziemy podejmować dalsze działania, żeby budżet miasta uchwalić, bo bez niego wielu elementów nie możemy realizować – wskazuje burmistrz Malborka Marek Charzewski.
RADNI SĄ PODZIELENI
Radni są w tej sprawie podzieleni. Tomasz Klonowski uważa, że cała sytuacja to skandal, a radę trzeba rozwiązać.
– Czara się przelała. Oni chcą niszczyć Malbork, my chcemy Malbork ratować. Będę apelował i zabiegał o to, aby odbyły się wcześniejsze wybory – podkreśla.
– Radni nie otrzymali w wymaganym terminie wszystkich materiałów, by merytorycznie rozmawiać i zająć odpowiednie stanowisko – dodaje Dariusz Kowalczyk.
Do końca stycznia miasto może funkcjonować na tzw. prowizorium. Do tego czasu radni mają czas na uchwalenie budżetu.
Mateusz Czerwiński/aKa





