Rada miejska w Tczewie jednogłośnie przyjęła uchwałę o wystąpieniu z wnioskiem o zmianę granic administracyjnych miasta. Sprzeciw wobec tych planów wyrażają władze gminy Tczew, wskazując m.in. zagrożenie dla finansów. To o jej teren miałoby zostać powiększone miasto.
Wniosek w sprawie zmiany granic administracyjnych Tczewa trafi teraz do wojewody pomorskiej, a następnie do ministra spraw wewnętrznych i administracji. Ostateczne rozstrzygnięcie będzie należało do Rady Ministrów.
INWESTYCJE I ROZWÓJ
Projekt zakłada przyłączenie do miasta około 11 proc. powierzchni gminy Tczew, obejmującej w całości sołectwa Rokitki i Bałdowo oraz częściowo sołectwa Czarlin, Śliwiny, Zajączkowo, Tczewskie Łąki i Czatkowy. Po zmianie granic powierzchnia Tczewa wzrosłaby z 22,35 do ponad 41 kilometrów kwadratowych.
Według władz Tczewa, miasto potrzebuje nowych terenów, aby inwestować i się rozwijać. Planowane rozszerzenie granic ma otworzyć drogę do realizacji kluczowych inwestycji, w tym budowy lądowego centrum logistycznego tzw. „suchego portu” w Zajączkowie, rozbudowy miejskiej oczyszczalni ścieków w Czatkowach oraz integracji systemów komunikacyjnych.
Miasto argumentuje, że zmiana ma charakter „urealnienia” granic, gdyż mieszkańcy przyłączanych obszarów już teraz są silnie powiązani z Tczewem – między innymi zawodowo, społecznie i funkcjonalnie.
Władze Tczewa deklarują też, że nowi mieszkańcy zyskają dostęp do bezpłatnej komunikacji miejskiej, niższych stawek opłat za wywóz odpadów oraz szerokiego pakietu zniżek w ramach Karty Mieszkańca.
KONFRONTACJA I KONFLIKT
Radna Iwona Lica, prezentując w czasie sesji stanowisko klubu Koalicji Obywatelskiej, powiedziała, że miasto potrzebuje przestrzeni do dalszego rozwoju, jednak sposób procedowania zmian budzi zastrzeżenia. Jak podkreśliła, „zamiast odpowiedzialnego dialogu i budowania porozumienia wybrano drogę konfrontacji i konfliktu”. Dodała, że podczas procesu zabrakło też rzetelnych wyliczeń co do skutków finansowych poszerzenia granic.
Radna zwróciła również uwagę na wyniki konsultacji społecznych. W Tczewie ponad 63 proc. uczestników poparło poszerzenie granic, jednak frekwencja wyniosła niespełna 2 proc. Z kolei w gminie wiejskiej Tczew, przy frekwencji przekraczającej 42 proc., ponad 95 proc. głosujących sprzeciwiło się zmianom.
Zastrzeżenia do sposobu przygotowania projektu i prowadzenia dialogu z mieszkańcami oraz władzami gminy zgłaszali również przedstawiciele innych klubów.
SPRZECIW SPOŁECZNOŚCI GMINY
Wójt gminy Krzysztof Augustyniak zdecydowanie skrytykował decyzję miejskich radnych. Zaznaczył, że została ona podjęta mimo zdecydowanego sprzeciwu społeczności gminy. – Będziemy podejmować działania zmierzające do obrony interesów mieszkańców, tak aby ich głos był respektowany na każdym etapie procedury – podkreślił.
Augustyniak wskazał również na ryzyka finansowe i organizacyjne wynikające z planowanego przyłączenia terenów, w tym możliwość likwidacji Szkoły Podstawowej w Dąbrówce, zagrożenie dla stabilności finansowej spółki komunalnej oraz funkcjonowania systemu komunikacji publicznej. – Zachodzi poważne ryzyko zmarnowania pieniędzy podatników przeznaczonych na rozbudowę i przebudowę szkoły podstawowej oraz budowę przedszkola w gminie Tczew – ponad 20 milionów złotych – wskazał.
Jak dodał wójt, w żadnej z podjętych przez Radę Miejską w Tczewie uchwał nie wskazano na potencjalne korzyści dla miasta Tczewa ujęte w jakiejkolwiek spójnej wizji rozwoju, która zawierałaby rzetelny rachunek zysków i strat z przeprowadzenia takiej procedury.
PAP/aKa








