Ruszyło policyjne śledztwo w sprawie sobotniego pożaru tartaku w Osiecznej koło Starogardu Gdańskiego. Ogień strawił ok. 500 m kw. zakładowej hali. Z żywiołem w kulminacyjnym momencie walczyły aż 22 zastępy strażaków.
– Obecnie śledztwo w tej sprawie prowadzi Prokuratura Rejonowa w Starogardzie Gdańskim. W poniedziałek mają zostać przeprowadzone oględziny z udziałem biegłego do spraw pożarnictwa, które mogą okazać się kluczowe dla ustalenia przyczyny pożaru na terenie zakładu – mówi Radiu Gdańsk Marcin Kunka ze starogardzkiej policji.
Do zdarzenia doszło w sobotni wieczór w jednym z tartaków w Osiecznej koło Starogardu Gdańskiego. W momencie przybycia pierwszych zastępów ogień wydostawał się już na dach budynku oraz obejmował pomieszczenie kotłowni. Ostatecznie płomieniami objętych zostało ok. 500 m kw. zakładowej hali.

STRAŻ OBRONIŁA POBLISKIE BUDYNKI
– Materiału w tartakach do palenia jest mnóstwo. Dlatego bardzo trudno było odizolować drewniany materiał od ognia. – Co bardzo ważne, udało się obronić pobliskie budynki, zlokalizowane tuż przy głównej hali suszarni – dodaje Marcin Nierzwicki ze starogardzkiej straży pożarnej.
W kulminacyjnym momencie z ogniem walczyły 22 zastępy strażaków. Ogień udało się całkowicie ugasić do godz. 2.00 w nocy. Wstępne straty oszacowano na 200 tys. zł. Obyło się bez ofiar śmiertelnych. Jedna osoba podtruła się czadem, ale nie wymagała hospitalizacji.
Tomasz Gdaniec








