Sąd Okręgowy w Gdańsku wznowił proces odwoławczy w sprawie byłej dyrektor Środowiskowego Domu Samopomocy w Malborku Katarzyny P.-R. W pierwszej instancji została skazana na 1,5 roku więzienia m.in. za przekroczenie uprawnień w celu osiągnięcia korzyści majątkowej i osobistej.
Przed Sądem Okręgowym w Gdańsku planowano we wtorek ogłoszenie wyroku w procesie odwoławczym wobec byłej dyrektor Środowiskowego Domu Samopomocy w Malborku Katarzynie P.-R. Apelację od wyroku pierwszej instancji złożył adwokat oskarżonej. Jednak we wtorek sąd poinformował, że proces zostanie wznowiony, a rozprawa została odroczona do 9 czerwca.
– Sąd odroczył rozprawę, bo trzeba uprzedzić strony o możliwej zmianie kwalifikacji prawnej czynu, jaki został pani zarzucony – powiedział sędzia Szczepan Stożyński.
Dodał, że chodzi o czyn z pierwszego punktu aktu oskarżenia. We wtorek na sali rozpraw nie było obrońcy, ani prokuratora.
SĄD: „BYŁA FUNKCJONARIUSZKĄ PUBLICZNĄ”
We wrześniu ubiegłego roku Sąd Rejonowy w Malborku uznał winę kobiety i skazał ją na łączną karę 1,5 roku więzienia. Sąd zakazał też kobiecie na 3 lata piastowania stanowisk kierowniczych w organach państwowych i samorządu terytorialnego oraz na 3 lata zakazał wykonywania zawodu psychologa transportu i medycyny pracy. W uzasadnieniu sąd I instancji podał, że wbrew temu, co podawała obrona, podsądna była funkcjonariuszką publiczną.
„KOSILI TRAWNIKI NA JEJ PRYWATNEJ POSESJI”
Śledczy zarzucali byłej dyrektor ŚDS m.in. przekroczenie uprawnień w celu osiągnięcia korzyści majątkowej i osobistej. Według prokuratora, od października 2018 roku kobieta miała delegować pracowników domu do prac na swojej posesji, zlecając im m.in. sprzątanie, koszenie trawników czy opiekę nad członkiem jej rodziny. Dla celów prywatnych – jak twierdzi prokuratura – miała użytkować służbowego samochodu.
„PRZYWŁASZCZYŁA M.IN. LAPTOPA I ODKURZACZ”
Zdaniem śledczych kobieta dopuściła się też przywłaszczenia mienia wartości nie mniejszej niż 5117 złotych, przekazanego na potrzeby ŚDS przez Urząd Miasta Malborka, w tym laptopa, odkurzacza, telefonu komórkowego. Ponadto, wielokrotnie wynosiła z ŚDS posiłki przygotowane i przeznaczone dla podopiecznych. Sąd I instancji w uzasadnieniu informował, że podsądna przekroczyła swoje uprawnienia, zlecając m.in. prywatne prace pracownikom domu samopomocy.
„DO PRACY NA KWARANTANNIE W CZASIE PANDEMII”
Dyrektorka została też uznana za winną narażenia na niebezpieczeństwo pracowników i podopiecznych placówki w czasie pandemii koronawirusa, bo zjawiła się w placówce w okresie, gdy jesienią 2020 r. była objęta kwarantanną domową.
Sąd I instancji w uzasadnieniu podał, że zasądzony wyrok jest w dolnej granicy kary za przekroczenie uprawnień przez funkcjonariusza publicznego i jeśli po uprawomocnieniu sąd tak zdecyduje, to kara mogłaby być wykonywana w systemie dozoru elektronicznego.
OBRONA: „NIE BYŁA FUNKCJONARIUSZEM PUBLICZNYM”
Z wyrokiem nie zgodziła się obrona, która wniosła o apelację w tej sprawie. W odwołaniu zarzucono m.in., że oskarżona nie była funkcjonariuszem publicznym, a kara bezwzględnego pozbawienia wolności była niewspółmierna do przewinienia. Prokuratura wniosła o oddalenie apelacji.
PAP/puch








