Walka ze skutkami zimy kosztowała słupskich urzędników ponad 3 miliony złotych. Hałdy białego puchu, które zasypały miasto w styczniu, były usuwanie z jego obszaru koparkami i ciężarówkami, także przez firmy zewnętrzne, co znacząco zwiększyło koszty.
Monika Rapacewicz, rzeczniczka słupskiego ratusza, zaznacza, że faktury nadal spływają do urzędu. – To było konieczne. Działaliśmy w trosce o bezpieczeństwo mieszkańców i kierowców. Zużyliśmy 1900 ton soli, 350 ton piachu i 20 ton chlorku wapnia. To znacząco obciążyło zarówno budżet miasta, jak i nadwyrężyło ekologię. Niestety inaczej nie da się walczyć z tak mocnym atakiem zimy, jakiego doświadczamy w tym roku – przyznaje.

(fot. Radio Gdańsk/Łukasz Kosik)
ŚRODKI Z REZERWY KRYZYSOWEJ
Marta Makuch, wiceprezydent Słupska, podkreśla, że tegoroczna zima spowodowała konieczność sięgnięcia po specjalną rezerwę. To łącznie 600 tysięcy złotych, z czego ponad 400 tysięcy wydano na wywożenie śniegu, bo zgodnie z przepisami śnieg jest traktowany jako odpad. W związku z tym trzeba było go utylizować – wylicza Makuch. – 200 tysięcy wydaliśmy z tej puli na odśnieżanie dachów podległych nam placówek oświaty. Tu chodziło o bezpieczeństwo dzieci i młodzieży, w tej kwestii trzeba było działać szybko i zdecydowanie – wyjaśnia wiceprezydent Słupska.

(fot. Radio Gdańsk/Łukasz Kosik)
KOSZTY NADAL ROSNĄ
Władze Słupska wystąpiły również do Ministra Obrony Narodowej z wnioskiem o środki na pokrycie części kosztów walki z zimą, które nadal rosną. Szef MON Władysław Kosiniak-Kamysz na jednej z konferencji prasowych zapewnił, że jeśli samorząd ma dobre uzasadnienie i wykaże taką konieczność, to znajdzie się fundusz, który pomoże w podreperowaniu budżetów. Tymczasem sezon zimowy nadal trwa w najlepsze, a faktury wciąż spływają. Według szacunków dla większości samorządów z powiatu słupskiego koszty tegorocznej zimy będą kilkukrotnie większe od tych z ubiegłego roku.
Łukasz Kosik/mrud





