Kiedyś pomagał innym, dziś sam potrzebuje wsparcia. Za nami finał kolejnej edycji akcji „Siła dla Chmiela”

(fot. Marcin Pluta)

Sportowa rywalizacja i pomoc potrzebującym. W Słupsku zakończyła się akcja charytatywna, której uczestnicy, ćwicząc, zbierali fundusze na rehabilitację i leczenie Jakuba Chmielowca. Wsparcie otrzymają również inne osoby.

W Słupsku odbył się finał akcji charytatywnej dla Kuby Chmielowca, który przez lata dla wielu był wsparciem. Teraz to on potrzebuje pomocy, dlatego mieszkańcy Słupska po raz ósmy udowodnili, jak wielkie mają serca, a także kondycję: przez cały tydzień, wykonując ćwiczenia oraz pokazy i organizując aukcje internetowe, zbierali datki, z których opłacą kosztowną rehabilitację sparaliżowanego przyjaciela i innych osób w potrzebie.

(fot. Marcin Pluta)

DRAMAT NA KONCERCIE

Od tragicznego wypadku Kuby Chmielowca minęło 13 lat. Radosny koncert hip-hopowy w jednej chwili zamienił się w dramat. Po niefortunnym upadku i złamaniu kręgosłupa w odcinku szyjnym, Kuba jest czterokończynowo sparaliżowany. Młody mężczyzna, który przed wypadkiem pomagał innym, musi teraz walczyć o swoje zdrowie – ale bez kosztownej rehabilitacji będzie to niemożliwe.

Jakub Chmielowiec przyznaje, że kiedy widzi szczere zaangażowanie tak wielu młodych ludzi, to czuje w sercu radość i motywację do działania. – Jeżeli moja krzywda ma przynieść coś dobrego dla innych, to trzeba to wykorzystać. Dlatego dzielimy się tym dobrem, które ja dostaję. W tym roku będziemy wspomagać Szymonka, chłopca o wielkim, ale niestety chorym serduszku – mówi.

(fot. Marcin Pluta)

ZABAWA I SPORTOWA RYWALIZACJA

Jakub, pomimo swojej niepełnosprawności, dalej stara się pomagać innym – i właśnie dlatego mieszkańcy Słupska od kilku lat tak licznie angażują się w akcje organizowane przez niego i jego przyjaciół.

– Tu nie liczy się wynik, ale wspólny cel. Kuba, pomimo swoich ograniczeń i problemów, przedkłada dobro drugiego człowieka nad swoje. To mówi wszystko. Powinnością każdego z nas jest pomagać, a przy okazji ta akcja charytatywna w Słupsku łączy na kilka dni wszystkich, niezależnie od przekonań. To są nie tylko wspólne ćwiczenia. Ktoś przyniesie czy kupi ciasto, ktoś wrzuci parę groszy do puszki, ktoś pomoże w organizacji imprezy czy przekaże coś na licytację – każda pomoc się liczy – mówi uczestniczka akcji.

(fot. Marcin Pluta)

PRZYJACIELE, Z KTÓRYMI MOŻNA PRZENOSIĆ GÓRY

Organizatorami wydarzenia są przyjaciele i znajomi Jakuba, na czele z Marcinem Plutą, który od lat odpowiada za organizację nie tylko sportowych zmagań. – Zebraliśmy się tutaj, aby podsumować akcję, która trwała od dwóch miesięcy. Uzbieraliśmy w tym czasie 40 tysięcy na rehabilitację mojego kuzyna. Każda ponadprogramowa złotówka trafia do puszek na pomoc dla innych osób w potrzebie – wyjaśnia Marcin Pluta.

Pomimo paraliżu Kuba wspiera akcje charytatywne i udziela się jak tylko może. Daje również nadzieję tym, którzy przez wypadek stracili życiowe cele. – Nie wolno się poddawać. Trzeba być otwartym, nie zamykać się w czterech ścianach i nie bać się próbować nowych rzeczy. Ja ze swoimi przyjaciółmi mogę góry przenosić – trzeba tylko zaufać drugiemu człowiekowi – podkreśla Kuba.

(fot. Marcin Pluta)

TRIATHLON NA WÓZKU

Niepełnosprawność Jakuba Chmielowca nie przeszkodziła mu wspólnie z kuzynem pokonać jednego kilometra w wodzie, 45 kilometrów na rowerze i 10 kilometrów biegnąc. Dzięki pokonaniu triatlonu udało się zebrać 20 tysięcy złotych na profesjonalny sportowy wózek. Do tej pory musieli taki wypożyczać. Zdaniem Kuby, to dzięki wielkim sercom ludzi dobrej woli ma motywację do działania.

W trakcie finału akcji, który odbył się w słupskiej Hali Gryfia, można było za symboliczną opłatą skorzystać z wielu atrakcji.

(fot. Marcin Pluta)

Posłuchaj materiału naszego reportera:

Łukasz Kosik/aKa

Zwiększ tekstZmniejsz tekstCiemne tłoOdwrócenie kolorówResetuj