Ustka zwróciła trzy czwarte pieniędzy przyznanych w ubiegłym roku na obronę cywilną. Samorząd tłumaczy, że środki otrzymał dopiero w październiku i nie zdołał przeprowadzić procedur przetargowych. W efekcie z miliona złotych wykorzystano 241 tysięcy. Reszta pieniędzy została zwrócona wojewodzie pomorskiemu.
Kinga Siwiec, rzecznik Urzędu Miejskiego w Ustce, podkreśla, że samorząd nie zdążył wydać pieniędzy zgodnie z przeznaczeniem.
– Oczywiście żałujemy tego, że nie udało nam się wydatkować tych środków w całości. Częściowo zakupiliśmy sprzęt – łóżka polowe, maski pełne oraz filtropochłaniacze. Niestety, ze względu na to, że umowa z wojewodą została podpisana dopiero 9 października, mieliśmy bardzo mało czasu, aby przygotować i ogłosić przetarg – mówi.
NIECAŁY MIESIĄC
Ostatecznie przetarg został ogłoszony 3 listopada, a rozstrzygnięty 11 grudnia.
– Niestety, część ofert ze względów formalnych musiała zostać odrzucona, a dodatkowo spotkaliśmy się z sytuacją, kiedy wybrany przez nas wykonawca już po zakończonej procedurze przetargowej odmówił podpisania umowy. Problemy wynikały głównie z tego, że wiele samorządów w tym samym czasie ogłaszało przetargi na te same zadania – wyjaśnia.
ZARZUTY RADNEJ
Rzecznik odpowiada także na zarzuty radnej Czternastek.
– Warto podkreślić, że owszem, niektóre samorządy zdążyły zrealizować zakup. Nie wszyscy jednak podpisywaliśmy umowy na dofinansowanie w tym samym czasie. Niektóre samorządy zrobiły to ponad miesiąc wcześniej niż Ustka. Nie od nas zależał termin podpisania umowy – podkreśla.
Władze Ustki zapewniają, że inwestycje zostaną zrealizowane w tym roku. Złożono już dwa wnioski – na budowę studni po wschodniej stronie miasta oraz cykl szkoleń z zakresu obronności.
Przemysław Woś/aKa/puch








