Ponad siedem lat więzienia, dożywotni zakaz prowadzenia pojazdów oraz obowiązek zapłaty odszkodowania – taki wyrok wydał sąd wobec Oskara I., oskarżonego o spowodowanie śmiertelnego wypadku w Słupsku.
Sąd Rejonowy w Słupsku skazał Oskara I., na 7 lat i 7 miesięcy pozbawienia wolności, dożywotni zakaz prowadzenia pojazdów oraz obowiązek zapłaty odszkodowania w wysokości od 1,5 tysiąca do 20 tysięcy złotych. 20-latek, będąc pod wpływem alkoholu i narkotyków, w listopadzie 2024 roku wjechał samochodem w grupę pieszych. Jedna osoba zginęła na miejscu, a pięć zostało poszkodowanych.
Sędzia Katarzyna Sikorska-Lowe, wymierzając karę, wzięła pod uwagę wiek oskarżonego oraz jego postawę tuż po wypadku, kiedy próbował pomagać poszkodowanym.
– W nocy 3 listopada 2024 roku na ulicy Nad Śluzami w Słupsku umyślnie naruszył zasady bezpieczeństwa w ruchu lądowym w ten sposób, że, znajdując się w stanie nietrzeźwości wynoszącym 1,58 promila alkoholu etylowego we krwi oraz będąc pod wpływem środków odurzających, utracił kontrolę nad pojazdem, w wyniku czego zderzył się z pieszymi. Skazuję go na karę siedmiu lat i siedmiu miesięcy pozbawienia wolności – uzasadniała sędzia.
„TO ZBYT NISKA KARA ZA ŚMIERĆ NASZEGO SYNA”
Wyrok nie jest prawomocny. Rodzina zmarłego nie wnosiła o zadośćuczynienie, przygotowując się na proces cywilny z ubezpieczycielem pojazdu. Zdaniem matki nieżyjącego Szymona, Doroty Wołoszczak, wyrok jest zbyt łagodny i stanowi obrazę dla wszystkich ofiar pijanych kierowców.
– Wyrok jest nieadekwatny do winy. Sąd tłumaczył podczas ogłoszenia wyroku, że jest to osoba młodociana, ale jeśli czuł się na tyle dorosły, aby po alkoholu i narkotykach wsiadać do samochodu, powinien liczyć się z najwyższą możliwą karą, czyli 25 latami więzienia. Nie zgadzam się z wyrokiem sądu – dodała.
Syn kobiety był studentem Uniwersytetu Pomorskiego w Słupsku, planował wstąpić do wojska, pomagał również rodzicom w opiece nad niepełnosprawnym bratem.
– Zostaliśmy bez wsparcia. Szymon miał plany na przyszłość, był dobrym człowiekiem, zginął przez nieodpowiedzialność oskarżonego. Wyrok jest o wiele za niski. Co mają sobie pomyśleć ofiary pijanych kierowców, którzy są kalekami, kiedy słyszą, że po kilku latach sprawca wyjdzie z więzienia za zabicie człowieka? – wskazał Ryszard Wołoszczak, ojciec zmarłego.
SZANSA NA RESOCJALIZACJĘ
Obrońca Oskara I., mecenas Bartłomiej Tutak, uważa wyrok za sprawiedliwy i zaznacza, że sąd, wydając orzeczenie, musiał opierać się na twardych dowodach, a nie na emocjach.
– Osiem lat w wieku mojego klienta to nie jest mało. Materiał dowodowy wskazuje jasno, że Oskar I. nie jest osobą zdemoralizowaną ani zepsutą w stopniu takim, aby skazywać go na wieloletnią izolację od społeczeństwa – dodał.
Oskar I. od 3 listopada 2024 roku przebywa w areszcie.
Łukasz Kosik/puch








