W Wielkanoc stracili dobytek życia. Ogień strawił dom rodziny ze Swołowa. Przyczyną tragedii był pożar komina, który rozprzestrzenił się na cały budynek. Pomimo starań strażaków nie udało się go opanować.
Przez drewnianą konstrukcję dachu i silny wiatr żywioł strawił wszystko, co było w środku. Pożar wybuchł w nocy, kiedy domownicy spali. Właściciela domu obudził silny wiatr i dziwny odgłos zza ściany.

– Kiedy otworzyłem drzwi, buchnął dym. Szybko próbowaliśmy ratować to, co się da, ale ogień był już zbyt duży. Wziąłem więc drabinę i wszedłem na dach, aby zgasić zarzewie. Niestety okazało się, że cała konstrukcja to jeden wielki żar i ognisko – zaznaczył właściciel domu Andrzej Walos.
71-latek, próbując ratować dobytek, spadł z dachu i doznał licznych poparzeń. Ma jednak nadzieję, że szybko odzyska zdrowie, bo musi odbudować życie od nowa.

TRZYPOKOLENIOWY DOM
Rodzina straciła nie tylko dach nad głową, ale też poczucie bezpieczeństwa i pamiątki, których nie da się odkupić za żadne pieniądze. W akcję pomocy włączyli się sąsiedzi. Podkreślają, że poszkodowana rodzina Walosów to bardzo dobrzy ludzie, którzy nigdy nie pozostawili nikogo w potrzebie. Sąsiedzi chcą się odwdzięczyć, więc organizują zbiórki i pomagają w uprzątnięciu pogorzeliska.
– To wielka tragedia, tego nie da się opowiedzieć słowami. Najgorszemu wrogowi nie życzę takiego losu. Pan Andrzej Walos przez wiele lat był sołtysem Swołowa i pomógł wielu mieszkańcom. To naprawdę porządni ludzie, dlatego pomagają nie tylko władze gminy Redzikowo, ale również sąsiedzi i sołtysi okolicznych wiosek – podkreślił Grzegorz Winiarski, radny gminy Redzikowo, która włączyła się w zbiórkę artykułów budowlanych niezbędnych do odbudowy domu.

POTRZEBA 800 TYSIĘCY ZŁOTYCH
Ból, rozpacz i strach o nadchodzące jutro – tak opisuje atmosferę panującą w rodzinie pan Tomasz Walos, syn właściciela. Dziś ze zgliszczy wyciąga spalone zdjęcia, które jeszcze niedawno wisiały na ścianach jego rodzinnego domu.

– Rozdziera nas od środka tęsknota za być może nieidealnymi murami. Brakuje zapachu świeżo wypranych i starannie wyprasowanych ubrań naszej mamy, zapachu herbaty zaparzonej przez tatę, zapachu obiadu unoszącego się w kuchni, dźwięku tykającego zegara, który od zawsze wisiał pod schodami. Brakuje nam zdjęć na ścianach, które przypominały najlepsze momenty od narodzin przez dzieciństwo do ważniejszych momentów naszego życia – zaznaczył.
Rodzina bez finansowego wsparcia nie jest w stanie sama odbudować tego, co strawił ogień, tym bardziej, że seniorzy utrzymują się ze skromnej emerytury i renty, a wsparcie najbliższych to kropla w morzu potrzeb. Oszacowano, że na odbudowę potrzeba 800 tysięcy złotych.

POŻAR NIE DO OPANOWANIA
Według strażaków walczących z pożarem ogień rozprzestrzenił się błyskawicznie nie tylko przez drewnianą konstrukcję budynku, ale również silny wiatr.
– Pożar wybuchł najpierw w kominie i bardzo szybko objął konstrukcję dachową. Rodzina na ucieczkę miała niewiele czasu, dlatego stracili wszystko – wyjaśnił kpt. Piotr Basarab z Państwowej Straży Pożarnej w Słupsku.
O pożarze informowaliśmy >>>TUTAJ.

Pomimo starań ratowników straty są olbrzymie. Nadzór budowlany wydał ekspertyzę, według której obiekt nie nadaje się do użytku. W trakcie kontroli wykazano, że całkowicie spalony został dach wraz z konstrukcją, uszkodzony został również strop i ściany. Na podstawie przeprowadzonych oględzin przez inspektorów nadzoru budowlanego wykazano, że stan obiektu grozi zawaleniem.
Odbudowa domu od podstaw to ogromny wysiłek i koszt dla rodziny, któremu sami nie podołają, dlatego uruchomiono zbiórkę. Wsparcia można udzielić >>>TUTAJ.
Posłuchaj materiału naszego reportera:
Łukasz Kosik/mk








