Służby ratunkowe strzegące bezpieczeństwa na pomorskich kąpieliskach apelują do turystów, aby nie zostawiali rzeczy bez opieki nad brzegiem wody oraz informowali bliskich, kiedy wychodzą na brzeg. W przeciwnym razie może dojść do uruchomienia niepotrzebnej akcji ratunkowej, tak jak miało to miejsce w Łebie.
Skutery wodne oraz motorówki Morskiej Służby Poszukiwania i Ratownictwa brały udział w kilkugodzinnej akcji poszukiwawczej na kąpielisku w Łebie. Jej finał zaskoczył wszystkich.
– Jedna z plażowiczek zgłosiła, że jej partner wszedł do morza i już z niego nie wyszedł. Natychmiast rozpoczęliśmy akcję poszukiwawczo-ratunkową. Wspólnie ze strażakami i ratownikami SAR przeczesaliśmy cały sektor. Po prawie dwóch godzinach mężczyznę odnaleźliśmy kilkaset metrów dalej, na lądzie – wyjaśnił Kacper Treder, koordynator ratowników wodnych w Łebie.

MĘŻCZYZNA BYŁ NA SPACERZE
Jak się okazało, nieświadomy sytuacji mężczyzna przepłynął kawałek morza, wyszedł na brzeg i udał się na spacer. W tym czasie jego bliscy zaalarmowali służby, przez co w stan najwyższej gotowości postawiono straż pożarną, Morską Służbę Poszukiwania i Ratownictwa, WOPR, policję oraz zespoły pogotowia ratunkowego. W tym czasie służby te nie mogły przyjąć innych zgłoszeń.
Sami turyści przyznają, że fałszywy alarm mógł skończyć się dla kogoś tragicznie.
– Ratownicy, trzymając się za ręce, zrobili łańcuch życia i krok po kroku przeczesywali dno jednego z sektorów. Na brzegu czekali inni ratownicy i policja, a na wodzie pływały motorówki. Widok był przerażający. W tym czasie ktoś naprawdę mógł potrzebować pomocy – wskazała jedna z plażowiczek.

FAŁSZYWY ALARM
Ratownicy WOPR apelują do wypoczywających nad wodą o rozsądek i proszą, aby nie zostawiać rzeczy przy linii brzegowej bez opieki.
– Takie sytuacje powodują, że służby ratunkowe muszą reagować, zwłaszcza kiedy na pobliskim kąpielisku nikogo nie ma. Nie możemy wówczas pozostać obojętni. Nigdy nie wiadomo, czy ktoś właśnie tonie, czy wybrał się do restauracji na obiad – zaznaczył Kacper Treder.
Nieuzasadnione wezwanie ratowników wodnych lub służb ratunkowych to wykroczenie zagrożone karą ograniczenia wolności albo grzywną do 1500 zł.
Posłuchaj:
Łukasz Kosik/mk








