Ratownicy SAR uratowali płetwonurka. Wychłodzony mężczyzna znajdował się 15 kilometrów od brzegu.
Do zdarzenia doszło w niedzielę 4 października, tuż przed godziną 15. Wychłodzony mężczyzna znajdował się 15 kilometrów od brzegu. W akcji ratunkowej brały udział zarówno specjalistyczne łodzie, jak i śmigłowiec. Ze wstępnych ustaleń wynika, że silny wiatr zerwał kotwicę i porwał jego ponton, a osoba pozostawiona na jego pokładzie nie potrafiła uruchomić silnika.
– Morska Służba Poszukiwania i Ratownictwa rozpoczęła działania poszukiwawcze płetwonurka około 8 mil morskich od brzegu, mniej więcej na wysokości Ustki i Rowów. O godzinie 15:30 nurek został odnaleziony w rejonie jednostki Seagull. Do działań skierowano statki ratownicze Monsun z Łeby i Tajfun z Darłowa, terenowy pojazd ratunkowy Land Rover i ŁR-16 z Ustki z BSR Ustka, a także śmigłowiec Marynarki Wojennej. O 16:00 załoga ŁR-16 podjęła nurka z wody na pokład jednostki – zaznacza rzecznik SAR-u, Przemysław Soiński.
55-letni mężczyzna najprawdopodobniej eksplorował wraki na dnie Bałtyku. Kiedy zszedł pod wodę, odpłynął mu ponton. Płetwonurek ze Słupska po wynurzeniu się na powierzchnię nie był w stanie samodzielnie dopłynąć do brzegu, ponieważ znajdował się 8 mil morskich na północ od portu w Rowach. Po podjęciu przez ratowników SAR poszkodowany był przytomny i w stanie stabilnym, dlatego nie stwierdzono konieczności ewakuacji medycznej przy użyciu helikoptera. O godz. 17:09 nurek został bezpiecznie przekazany na brzeg w porcie Rowy.
Była to 436 akcja SAR w tym roku. Koszt akcji ratunkowej wyniósł około 50 tysięcy złotych, wyjaśnieniem okoliczności zdarzenia zajęła się policja.
Łukasz Kosik/ak








