Majątek Bałtyckiej Grupy Inwestycyjnej, zarządzającej kompleksem dworcowym w Sopocie, zostanie sprzedany w przetargu nieograniczonym. Spółka od lat miała problemy finansowe i w grudniu ogłosiła upadłość. Decyzję zaskarżono, co może opóźnić przetarg. Na razie nie wiadomo, czy miasto weźmie w nim udział.
Magdalena Czarzyńska-Jachim, prezydent Sopotu, stwierdziła, że „jeszcze za wcześnie, aby o tym mówić”.
– To nie jest zadanie gminy, żeby prowadzić lokale usługowe, hotel czy zajmować się takimi przestrzeniami. Uważam, że może to dobrze robić podmiot prywatny. Dla nas natomiast najważniejsze jest zapewnienie funkcji ważnych dla mieszkańców, między innymi funkcji dworcowej czy mediateki – podkreśla prezydent Sopotu.
„UPADŁOŚĆ NIE SPOWODUJE ZAMKNIĘCIA DWORCA”
Jak zapewnia Czarzyńska-Jachim, ogłoszenie upadłości przedsiębiorstwa BGI nie spowoduje nagłego zamknięcia dworca.
– Wręcz przeciwnie, syndyk zapewnia, że będzie chciał wynająć jak najwięcej przestrzeni i doprowadzić do tego, by dworzec był dużo lepiej wykorzystany. Miasto podpisało jeszcze z zarządcą przymusowym dziesięcioletnią umowę na wynajem mediateki w tym budynku – dodaje.
POMYSŁ RADNYCH PRAWA I SPRAWIEDLIWOŚCI
Radny Prawa i Sprawiedliwości Piotr Meller twierdzi, że nie ma jasnego przepisu, który nakazywałby syndykowi przeprowadzenie przetargu. Jego zdaniem miasto mogłoby podjąć negocjacje w sprawie nabycia kompleksu dworcowego, jeżeli byłaby taka wola urzędników oraz syndyka.
Sopoccy radni PiS złożyli projekt uchwały w tej sprawie, został on jednak odrzucony podczas ostatniej sesji rady miasta.
Czytaj także:
Tymon Nieśmiałek/aKa





