Sąd Apelacyjny w Gdańsku podtrzymał wyrok Sądu Okręgowego w Toruniu wobec Jakub Sypiańskiego, aktywisty z grupy Granica. Historyk domagał się większego odszkodowania od Skarbu Państwa za bezprawne zatrzymanie przez żołnierzy Wojsk Obrony Terytorialnej.
Finalnie sąd zadecydował o tym, by zadośćuczynienie dla aktywisty zostało na poziomie sześciu tysięcy złotych. W ustnym uzasadnieniu sąd wskazał, że interwencja żołnierzy nie była zwykłą kontrolą drogową, lecz dynamiczną akcją, która doprowadziła do całkowitego wyłączenia swobody przemieszczania się aktywisty. Sąd podkreślił, że unieruchomienie pojazdu poprzez siłowe odebranie kluczyków oraz wydawanie wiążących poleceń pod nadzorem uzbrojonych żołnierzy wypełniło znamiona zatrzymania procesowego.
Zdaniem sądu działania służb opierały się jedynie na subiektywnym przypuszczeniu i intuicji, a nie na obiektywnych dowodach wskazujących na popełnienie przestępstwa. Podejrzenie udziału w przemycie osób, wywiedzione m.in. z tablic rejestracyjnych z innego województwa, nie znalazło potwierdzenia w toku późniejszych czynności. Sąd zauważył również, że patrol nie dysponował odpowiednim sprzętem do kontroli ruchu drogowego.
Jak wskazał sędzia Leszek Mering, na miejscu nie doszło do próby ucieczki. – Nie sposób przyjąć, że na tak krótkim odcinku drogi miałoby dojść do pościgu za pojazdem wnioskodawcy, który jadąc dynamicznie miał uciekać i nie reagować na sygnały. W tym kontekście sąd słusznie przyjął, że Jakub Sypiański zatrzymał prowadzony pojazd po zauważeniu dawanych mu latarką sygnałów do zatrzymania się – uzasadniał sędzia Mering.
Do zdarzenia doszło w listopadzie 2021 roku. Sąd uznał, że zatrzymanie Jakuba Sypiańskiego było bezzasadne i odbyło się z naruszeniem prawa.
Oskar Bąk/ua/PAP








