Szpitalowi Specjalistycznemu w Chojnicach grozi zapaść – taką informacje przekazali dziennikarzom posłowie Prawa i Sprawiedliwości Michał Moskal i Michał Kowalski, którzy do Chojnic przyjechali z interwencją poselską.
Jak mówi Michał Moskal, placówka ma 120 milionów złotych długu, który nadal rośnie. Tak samo jak kolejki na badania diagnostyczne.
POSŁOWIE PIS: CHODZI O SETKI ZABIEGÓW KAŻDEGO MIESIĄCA
– Przedstawiono nam konkretne informacje dotyczące tego, jak wyglądały zabiegi w zakresie badań diagnostycznych w pierwszych miesiącach tego roku. To pozwala oszacować, ile zabiegów nie będzie miało pełnego finansowania, począwszy od kwietnia tego roku – zaznacza.
– Jeśli w zakresie gastroskopii, kolonoskopii, tomografii i rezonansu mamy brak finansowania na poziomie 20-30 proc. zabiegów, to możemy oszacować, o jakich kwotach mówimy na koniec roku, jeśli chodzi o to, co nie zostanie sfinansowane lub jakie zabiegi nie zostaną wykonane. Chodzi o setki zabiegów każdego miesiąca – przekonuje Moskal.
SZPITAL ODPOWIADA: NIE MA ŻADNEGO DŁUGU
Sytuację finansową szpitala w Chojnicach zupełnie inaczej przedstawia dyrektor placówki Maciej Polasik. – Na razie wszyscy są przyjmowani na dotychczasowych zasadach. Szpital nie ma żadnego długu. To strata, która jest zapisem księgowym. Księgowo ona się kumuluje – tłumaczy.
Szpital w Chojnicach ubiegły rok zamknął kwotą 270 milionów złotych po stronie przychodów. Strata wyniosła 10 milionów.
Maria Sowisło/ua








