W Czołpinie po raz trzynasty odbył się ekstremalny bieg „Dycha po Piachu”. Stu zawodników z całej Polski zmagało się z nadmorskim piaskiem i kilkunastometrowymi wydmami. W biegu wystartowali zarówno doświadczeni biegacze z klubów sportowych, indywidualni zawodnicy, jak i turyści, dla których przebiegnięcie przez „polską Saharę” było nie lada wyczynem.
– Są momenty, że biegniemy tylko po górach piasku. Przez słońce i brak wiatru można naprawdę poczuć się jak na Saharze. Kilka kilometrów dalej czeka na nas wiatr od strony morza i bieg po kostki w wodzie. To wydarzenie ma już renomę. Właśnie dlatego tu wracam od wielu lat – zaznacza Piotr Padel ze Szczecina.

EKSTREMALNA RENOMA
Dziesięciokilometrowa trasa wiedzie ścieżkami Słowińskiego Parku Narodowego. Ze względu na wydmy oraz długi odcinek po plaży jest niezwykle wymagająca nawet dla doświadczonych zawodników, którzy pomimo zmęczenia każdego roku tu wracają.
– Rozmawiam z zawodnikami i ich rodzinami, które zjeżdżają tu z całej Polski, aby dopingować. Każdy podkreśla, że pomimo trudu trasa jest wyjątkowa. Wielu biegaczy przyjeżdża do nas od trzynastu lat. To dzięki nim z roku na rok liczba startujących się zwiększa – informuje współorganizatorka biegu Izabela Stawicka.
SKARBY SŁOWIŃSKIEGO PARKU NARODOWEGO
„Dychę po Piachu” organizują strażacy z Ochotniczej Straży Pożarnej w Smołdzinie wspólnie z pracownikami Słowińskiego Parku Narodowego, którzy przy okazji biegu prowadzą warsztaty dotyczące dbania o naturę i własne zdrowie.
– Zorganizowaliśmy stoisko edukacyjne. Chcemy zbliżyć się do człowieka. Każdy może się dowiedzieć o naszych projektach, działaniach. Dzieci mogą nauczyć się tropienia zwierząt po śladach, rozpoznawania drzew. Opowiadamy także o skarbach, jakie można znaleźć na terenie naszego parku – wyjaśnia Łukasz Fuglewicz z działu edukacji Słowińskiego Parku Narodowego.

Pomimo trudnej trasy bieg ukończyli wszyscy zawodnicy. Najlepsi pokonali ją w zaledwie 40 minut. Na wszystkich tradycyjnie czekała grochówka przygotowana przez strażaków na kuchni polowej. Zdaniem zawodników to drugi element zawodów, dla którego przemierzają nawet kilkaset kilometrów.
Posłuchaj:
Łukasz Kosik/mk








