Przez 15 lat służyła w wojsku jako pielęgniarka. Biorąc udział w wielu misjach zagranicznych, ratowała zdrowie i życie rannych cywilów oraz żołnierzy. Dziś to ona potrzebuje wsparcia. Mowa o weterance ze Słupska, która walczy z nowotworem i nie stać jej na drogie leczenie. Aby pomóc, przyjaciele postanowili pokonać ponad 300 kilometrów ze Słupska na Hel i z powrotem, organizując przy tym internetową licytację i zbiórkę.
– Aldona to weteranka, która brała udział w wielu misjach zagranicznych. Jako pielęgniarka leczyła rannych w rejonach, gdzie toczyły się walki. Teraz ona toczy walkę o własne życie z rakiem, który doprowadził do tego, że porusza się dziś na wózku inwalidzkim. Nie stać jej na drogie leki i rehabilitację, dlatego jako jej przyjaciele organizujemy akcję „300 kilometrów dla Aldony” – zaznacza organizatorka biegu Ewelina Urban.
300 KILOMETRÓW BEZ PRZERWY W DZIEŃ I W NOCY
Pomimo silnego wiatru i deszczu, w piątkowy poranek spod Parku Wodnego w Słupsku grupa kilkunastu biegaczy ruszyła w stronę Ustki, aby wzdłuż wybrzeża pokonać dystans ponad 300 kilometrów – ze Słupska na Hel i z powrotem. Meta charytatywnego biegu czeka w Słupsku, do którego, jeśli pogoda pozwoli, dotrą w niedzielę.
– Choć jesteśmy dobrze przygotowani, to jednak jest to ogromny wysiłek dla organizmu i nie da się przewidzieć wszystkiego. Ale mamy w tym doświadczenie – w ubiegłym roku również w taki sposób wspieraliśmy małą Polę, która mierzy się z chorobą, dlatego wiemy, czego się spodziewać. Trasę chcemy pokonać bez przerwy, poza chwilami na posiłek i przebranie odzieży, bo pogoda nas nie rozpieszcza – zaznacza Tomasz Burman, współorganizator akcji.
W czasie biegu równolegle trwa internetowa zbiórka pod hasłem „300 kilometrów dla Aldony”. Do akcji można dołączyć na każdym etapie biegu.
Łukasz Kosik/puch








