Pierwsze spotkania autorskie miałem w piątej klasie podstawówki – żartuje Paweł Baranowski, poeta i promotor poezji, animator kulturalny i inicjator akcji literackich w Trójmieście. W audycji Agaty Olszewskiej „Sztuka Tworzenia” mówi o tym, dlaczego ciągle pisze, choć wie, że z poezji niewielu wyżyje, i o poszukiwaniu tego najważniejszego, ostatniego słowa.
Paweł Baranowski to dobrze znany w Trójmieście poeta, który razem z Wojciechem Borosem prowadzi spotkania w Przystani Poetyckiej „Strych” w Gdyni. Związany jest z Inicjatywą Poetycką Almanach, oraz z śp. kultowym kwartalnikiem literackim „Bliza”. Jest wiceprezesem Stowarzyszenia Pisarzy Polskich Oddział Gdańsk. W weekendy można go spotkać na terenie Stoczni Cesarskiej w Gdańsku, gdzie promuje poezję i prozę innych twórców.
– Pracownię w WL4 stworzyłem w celu prezentowania innych osób w różnych formach. Są to wernisaże poetyckie, łączące wydruki okładek i tekstów książek na ścianach ze spotkaniem autorskim. Zazdroszczę plastykom, mają wernisaże, tam jest bankiet, bufet… – mówi z właściwym sobie humorem poeta w „Sztuce Tworzenia”.
Posłuchaj:
mk








