Policjanci z Chojnic prowadzą postępowanie po doniesieniu opozycyjnych radnych miejskich. Chodzi o kamerkę, która podczas dwóch ostatnich obrad stała na stole prezydialnym. Część radnych nie kryła oburzenia takim rozwiązaniem.
– Na następną sesję wniosę aparat z bardzo dobrym obiektywem i będę miał możliwość czytania waszych notatek na biurku i liczenia waszych włosów na głowie. Czy wówczas nie dojdziemy do granic szaleństwa? – pytał radny z Chojnic Zdzisław Januszewski.
Radni opozycyjni są przekonani, że kamera rejestrowała nie tylko obrady, ale też to, co działo się w przerwach.
– To jest sesja rady miejskiej. Ona się rozpoczyna od momentu „otwieram” do momentu „zamykam”. Przerwa to nie jest przerwanie obrad. Ludzie widzą, jak długo to trwa – mówił radca prawny Robert Wajlonis.
Podczas ostatniej dyskusji na ten temat burmistrz Arseniusz Finster odłączył od kamerki kabel zasilający.
Maria Sowisło/kp








