Podczas interwencji w Sopocie policjanci udzielili pomocy mężczyźnie, a przy okazji zaopiekowali się jego nietypowym towarzyszem. Maluch czeka w schronisku na opiekuna. Zdążył jednak skraść serca mundurowych, a jeden z nich zaoferował zwierzęciu nawet swój dom.
Leżący na trawniku mężczyzna wzbudził niepokój przechodniów. Na miejsce skierowano patrol policji. Funkcjonariusze udzielili leżącemu pomocy. Kiedy czekali na przyjazd karetki, zwrócili uwagę na szeleszczącą plastikową torbę. W środku reklamówki była klatka, a w niej niewielkie, wpatrujące się w nich zwierzę, którego właściciel już po chwili został zabrany przez ratowników medycznych do szpitala.
CO ZROBIĆ Z GRYZONIEM?
I tak policjanci zostali z chomikiem. Nawet przez chwilę nie zastanawiali się, czy zostawić go bez opieki do czasu przyjazdu innych służb. Zabrali gryzonia na komendę. Nie tylko go nakarmili, ale nawet wyczyścili mu klatkę. Maluch znalazł bezpieczny kąt, ale procedury są procedurami: ostatecznie musiał trafić do schroniska dla bezdomnych zwierząt, gdzie czeka na powrót opiekuna.

DEKLARACJA PROSTO Z SERCA
Wszyscy mają nadzieję, że mężczyzna wróci ze szpitala i odbierze pupila, który podbił serca mundurowych. Chomik spodobał się na tyle, że jeden z interweniujących zadeklarował, że jeśli nikt nie zgłosi się po zwierzaka, chętnie go „adoptuje”, tworząc mu bezpieczną przestrzeń już u siebie w domu.
To nie pierwszy przypadek, gdy mundurowi wykazali się empatią, jednak rzadko zajmują się takimi „malcami”. Psy, koty, dziki, a nawet pałętający się po mieście łoś bywają przyczyną interwencji, czasem także jeże. Teraz do tej listy mogą dopisać chomika.
oprac. puch








