Było kilkanaście punktów przewagi nad Dzikami, skończyło się na pięciu. AMW Arka Gdynia nie byłaby sobą, gdyby nie próbowała roztrwonić przewagi w trakcie meczu. Wygrała, ale rozmiary zwycięstwa mają tym razem o tyle duże znaczenie, że o brązowym medalu Orlen Basket Ligi zdecyduje łączny wynik dwumeczu, a gospodarzem rewanżu będzie zespół z Warszawy.
Początek spotkania nerwowy. Pierwszy przełamał się Jakub Garbacz, który trafił z dystansu, ale po chwili inicjatywę przejęli gości, którzy po udanych akcjach Rivaldo Soaresa i Bennetta Vander Plasa objęli pięciopunktowe prowadzenie. Gdy na parkiecie pojawił się najskuteczniejszy gracz Arki na finiszu rozgrywek, Luke Barrett, Gdynianie odrobili straty. Wzorem dwóch spotkań przegranych w sezonie zasadniczym, żółto-niebiescy pierwszą kwartę wygrali 22:16, a amerykański skrzydłowy na swym indywidulanym koncie zapisał siedem punktów. Dobry mecz rozgrywał także Jarosław Zyskowski, który po udanej akcji na otwarcie drugiej kwarty powiększył przewagę do ośmiu oczek.
Dobrą zmianę dał inny rutyniarz – Adam Hrycaniuk. Po dwóch rzutach wolnych „Bestii” przewaga Arki osiągnęła poziom dwucyfrowy. Najwyższe prowadzenie Gdynian w drugiej kwarcie sięgało 14 punktów. Po pierwszej połowie zostało z tego 12. Obie kwarty wygrane różnicą sześciu oczek, dały korzystny wynik 47:35.
Drugą połowę lepiej zaczęli gości. Swoje walory w ofensywie potwierdzał Darnell Edge, z „trójkami” włączył się Vander Plas. Wyniku po stronie Arki pilnował z kolei Michael Okauru. Swoje dołożył mniej widoczny w play-off Landrius Horton i w połowie trzeciej kwarty przewaga gospodarzy zmalała do zaledwie pięciu punktów. Dziki mocno przycisnęły w obronie. Z presją rywali Arkowcy radzili sobie słabo. Po dwóch rzutach wolnych Vander Plasa było już tylko 60:57. Po trafieniu z półdystansu Edge’a – 60:59. Finisz należał jednak do Gdynian, którzy odzyskali część przewagi i przed ostatnią kwartą prowadzili 69:61.
Na dwucyfrowy poziom przewaga Arki wróciła po trzech rzutach wolnych skutecznie wykonanych przez Kamila Łączyńskiego. Kliku komfortowych sytuacji do powiększenia przewagi nie wykorzystał Zyskowski, który spudłował z dystansu i spod kosza. Na szczęście przełamał się z wolnych i w połowie ostatniej kwarty Arka prowadziła 79:67. Tymczasem w zespole ze stolicy przebudził się lider sezonu zasadniczego Orlen Basket Ligi – Landrius Horton, który po indywidualnych akcjach uzupełniał punktowe niedobory, trafiając z nieprawdopodobnych pozycji.
Po dwóch fatalnych stratach na dwie minuty przed końcową syreną przewaga gospodarzy zmalała do zaledwie czterech punktów. Za trzy trafił Edge i było tylko +1. Skończyło się 89:84. Ten wynik sprawia, że rezultat dwumeczu, który wyłoni brązowych medalistów mistrzostw Polski, pozostaje sprawą otwartą. To było pierwsze zwycięstwo AMW Arki nad Dzikami w tym sezonie. Rewanżowe spotkanie zaplanowano w piątek o godz. 20:15 w Warszawie.
AMW Arka Gdynia – Dziki Warszawa 89:84 (22:16, 25:19, 22:26, 20:23)
AMW Arka Gdynia: Luke Barrett 18, Mike Okauru 18, Jakub Garbacz 15, Jarosław Zyskowski 11, Kamil Łączyński 11, Einaras Tubutis 10, Kresimir Ljubicić 4, Adam Hrycaniuk 2, Filip Kowalczyk 0, Milan Barbitch 0
Dziki Warszawa: Landrius Horton 21, Darnell Edge 19, Bennett Vander Plas 11, Ody Oguama 10, Rivaldo Soares 7, Grzegorz Kamiński 6, Tahlik Chavez 5, Łukasz Frąckiewicz 5, Krzysztof Kempa 0, Michał Aleksandrowicz 0
Włodzimierz Machnikowski/mrud








