Stowarzyszenie Kocham Gdańsk chce wyjaśnień w sprawie kolejności zgłoszeń mieszkańców do debaty podczas absolutoryjnej sesji Rady Miasta Gdańska. Głos mogło zabrać 15 osób, a chętnych było więcej.
Paweł Zarzycki ze stowarzyszenia Kocham Gdańsk uważa, że doszło do nieprawidłowości.
„NIE WSZYSTKIM DANO GŁOS”
– Zawsze wcześniej dopuszczano wszystkich, którzy się zgłaszali. Pani przewodnicząca podjęła jednoosobową decyzję, żeby nie wszystkim mieszkańcom dać głos. O tym powinna decydować cała rada. Nie wiedząc, ile osób się zgłosi, już stwierdziła, że zgłoszeń jest za dużo. Ta decyzja była komunikowana chętnym, w tym naszej koleżance. Wychodząc z rady miasta mieliśmy informację, że jest zakwalifikowana jako piętnasta w kolejności. Nagle się okazało, że z jakiegoś powodu trafiła na szesnaste miejsce – wyjaśnia.
BIURO RADY ODPIERA ZARZUTY
Stowarzyszenie chce sprawdzić kolejność zapisów mieszkańców. Tymczasem Wioletta Krewniak, dyrektor Biura Rady Miasta Gdańska, odpowiada, że wszystko odbyło się zgodnie z procedurami.
– Lista osób została sporządzona zgodnie z kolejnością zgłoszeń. Wszystkie wnioski były opatrzone datą i godziną. Żadna z pierwszych piętnastu osób, która zgłosiła się z wnioskiem do Biura Rady Miasta Gdańska, nie została pominięta w debacie. Działania Biura Rady Miasta Gdańska są transparentne, nie mam tu żadnych obaw – dodaje.
Podczas ubiegłotygodniowej sesji przed budynkiem rady miasta odbyła się manifestacja. Jej uczestnicy zarzucali władzom Gdańska, że ograniczają mieszkańcom dostęp do debaty.
Czytaj także:
Michał Karcz/aKa








