Ruch rowerowy na ścieżce Słowińskiego Parku Narodowego prowadzącej do Wydmy Łąckiej zostanie przywrócony. W poniedziałek, 6 lipca, w Urzędzie Miejskim w Łebie odbyło się spotkanie władz Łeby z dyrekcją Słowińskiego Parku Narodowego, która wprowadziła całkowity zakaz poruszania się rowerzystów na tym odcinku, oferując w zamian płatny dojazd meleksami. To wywołało lawinę oburzenia, zwłaszcza wśród przedstawicieli lokalnej branży turystycznej.
– Jak nie wiadomo, o co chodzi, to chodzi o pieniądze. Bardziej ekologicznie jest jechać przez las rowerem niż meleksem. Szanujemy pracowników Parku Narodowego, ale teraz przesadzili. Nie dziwię się turystom, którzy mówią o kolejnym sposobie urzędników na szybki zarobek – mówi Marek Bernacki ze Smołdzina, który od lat pomaga rodzicom w prowadzeniu pensjonatu i wypożyczalni rowerów.
Jak zapewnia, większość wakacyjnych gości przyjeżdża ze względu na mnogość ścieżek rowerowych i możliwość dojazdu do jednej z największych atrakcji turystycznych regionu, czyli ruchomej wydmy.

KIJ W SZPRYCHY ŁEBSKICH PRZEDSIĘBIORCÓW
Zakaz wywołał falę oburzenia także w sąsiedniej Łebie, która od lat kojarzona jest właśnie z Wydmą Łącką. To z tego kurortu najwięcej osób korzysta z wyłączonej dla rowerzystów trasy, nic więc dziwnego, że lokalni przedsiębiorcy zaapelowali do burmistrz o pilną interwencję.
– Turystyka rowerowa jest dla nas kluczowa i cały czas się rozwija. Całe rodziny przyjeżdżają do Łeby z rowerami lub wypożyczają je na miejscu. Jeżeli władze parku czy miasta będą robiły rzeczy, które okażą się dla turystów zbyt drogie lub absurdalne, to ludzie więcej tu nie przyjadą – ostrzega Anita Puławska, prezes Lokalnej Organizacji Turystycznej w Łebie.

TROSKA O BEZPIECZEŃSTWO PIESZYCH
Powodem wprowadzenia zakazu dla rowerzystów na międzynarodowym szlaku Słowińskiego Parku Narodowego, prowadzącym do jednej z największych atrakcji Pomorza, były zgłoszenia dotyczące niebezpiecznych sytuacji z udziałem rowerzystów. Decyzja o wyłączeniu ruchu rowerowego i wprowadzeniu w jego miejsce płatnych przejazdów meleksami miała rozwiązać ten problem – zaznacza Łukasz Ciżmowski, dyrektor Słowińskiego Parku Narodowego.
– Uznaliśmy, że w pierwszej kolejności trzeba zadbać o bezpieczeństwo pieszych. Jeśli chodzi o ruch od strony Łeby, to do tak zwanej „wyrzutni” mieliśmy taką możliwość i rozdzieliliśmy szlak pieszy od rowerowego. Tam nie ma żadnych kolizji. Ostatnie 1,2 km niestety biegnie bardzo wąskim szlakiem, otoczonym z dwóch stron terenami podmokłymi – dodaje.
W związku z tym, że ten odcinek przebiega przez teren objęty ochroną ścisłą, władze parku nie miały możliwości stworzenia drugiej nitki szlaku.

MELEKSY BARDZIEJ EKOLOGICZNE OD ROWERÓW?
Rowerzyści mieli więc do wyboru iść pieszo albo za opłatą skorzystać z meleksa należącego do Słowińskiego Parku Narodowego. I choć zakaz obowiązuje od kwietnia, to dopiero w szczycie sezonu, kiedy zaczęto egzekwować nowe zasady, wywołał olbrzymie oburzenie – nie tylko wśród zaskoczonych turystów, ale także wielu samorządowców.
– O zakazie dowiedzieliśmy się z internetu i komentarzy naszych gości. Interweniowaliśmy bezzwłocznie, organizując spotkanie z dyrekcją parku, którą przekonywaliśmy, jak ważna jest dla nas i turystów ta trasa. Doszliśmy do porozumienia, na mocy którego wracamy do wcześniejszej organizacji ruchu – informuje Agnieszka Derba, burmistrz Łeby.

W spotkaniu z władzami Słowińskiego Parku Narodowego, oprócz burmistrz Łeby, nie uczestniczył żaden przedstawiciel innego samorządu. Mimo to argumenty podnoszone przez Agnieszkę Derbę trafiły do dyrektora parku, który zapewnił, że jeszcze dziś wyda stosowne zarządzenie, aby umożliwić rowerzystom ponowne korzystanie ze szlaku.
Podkreśla jednak, że jego wcześniejsza decyzja była podyktowana wyłącznie troską o bezpieczeństwo pieszych odwiedzających teren Słowińskiego Parku Narodowego. Przy tej okazji apeluje do rowerzystów o zachowanie szczególnej ostrożności oraz o to, by nie niszczyli drzewostanu, przypinając rowery łańcuchami do drzew.
Posłuchaj materiału reportera:
Łukasz Kosik/puch








