Michał S. przez lata uchodził za wzorowego obywatela. Skończył studia, zdobył pracę, założył rodzinę i wychowywał dwójkę dzieci. Wczoraj usłyszał zarzuty i został aresztowany w sprawie zabójstwa 13-letniej Izy Strzałkowskiej, do którego doszło w sierpniu 2011 roku w Gdyni.
– Szukaliśmy po całej Europie, a sprawca mieszkał kilkaset metrów od miejsca zbrodni – przyznaje prokurator Mariusz Marciniak, rzecznik prasowy Prokuratury Regionalnej w Gdańsku.
Podejrzany został zatrzymany we wtorkowy poranek, gdy wynosił śmieci. Michał S. to 37-letni mąż i ojciec dwójki dzieci w wieku przedszkolnym. Zdobył wyższe wykształcenie i miał stałą pracę. Prowadził aktywny tryb życia. Nigdy nie był karany ani notowany. Gdy doszło do zbrodni, miał 22 lata i był studentem. Mieszkał w gdyńskiej dzielnicy Dąbrowa, 500 metrów od domu rodzinnego ofiary.
13-letnia Iza Strzałkowska zginęła 23 sierpnia 2011 roku. Dzień spędziła z koleżanką, którą wczesnym wieczorem odprowadziła na przystanek autobusowy. Zaniepokojona długą nieobecnością córki matka rozpoczęła poszukiwania. Kilkaset metrów od domu odnalazła ciało dziewczyny.
SZEROKO ZAKROJONE POSZUKIWANIA
Mimo reanimacji, 13-latki nie udało się uratować. Sekcja zwłok wykazała, że przyczyną śmierci było uduszenie. Do napaści doszło na tle seksualnym.
– W pobliżu miejsca zbrodni była giełda owocowo-warzywna. Zakładaliśmy, że być może ktoś przyjechał sprzedać towar albo coś kupić. Szukaliśmy wśród kontrahentów – relacjonuje prokurator Mariusz Marciniak. – Tymczasem podejrzany mieszkał kilkaset metrów od Izy. Nasze poszukiwania były bardzo szeroko zakrojone, a czas pokazał, że trzeba było się skoncentrować na pierwszych kilkuset metrach, ale to wiemy dziś. Wówczas robiliśmy wszystko, aby znaleźć podejrzanego.

SENSACYJNY PRZEŁOM
W sprawie przesłuchano blisko tysiąc osób i pobrano kilkaset próbek DNA. W 2020 roku nadzór nad sprawą przejęła Prokuratura Regionalna w Gdańsku, ściśle współpracując z policjantami z Archiwum X KWP w Gdańsku. Przełom w jednej z najbardziej znanych spraw kryminalnych na Pomorzu nastąpił dzięki pionierskiej metodzie genealogii genetycznej.
Wykorzystany został system zawierający komercyjną bazę DNA, w której osoby na całym świecie poszukują swoich korzeni. Jeden z krewnych Michała S. dobrowolnie przekazał tam swój materiał biologiczny. Śledczy, współpracując ze specjalistami z zakresu genealogii, przeanalizowali złożone drzewa rodowe i powiązania genetyczne. Wyniki pozwoliły wytypować konkretną linię rodzinną, a po dwóch latach szczegółowych analiz ukierunkować podejrzenia bezpośrednio na Michała S.
CZYTAJ TAKŻE: Rozwiązano sprawę zabójstwa 13-letniej Izy z Gdyni
Przedstawiciele policji zaznaczają, że ustalenia genealogiczne nie miały charakteru dowodowego. Niezbędne było zweryfikowanie hipotezy. Po zatrzymaniu 37-latka pobrano od niego materiał genetyczny. Dwie niezależne placówki – Gdański Uniwersytet Medyczny oraz Instytut Ekspertyz Sądowych im. prof. dra Jana Sehna w Krakowie – wydały ekspertyzy potwierdzające pełną zgodność zabezpieczonego w 2011 roku na ciele dziewczynki DNA z materiałem pobranym od zatrzymanego.
– To rewolucyjna metoda. Do tej pory używano jej w Stanach Zjednoczonych, a także w Szwecji i we Francji. Natomiast w Polsce wykorzystana została po raz pierwszy – zdradza Anna Banaszewska-Jaszczuk z Komendy Wojewódzkiej Policji w Gdańsku.
Michał S. usłyszał zarzuty. Przyznał się do winy, ale odmówił składania wyjaśnień.
„IDZIEMY PO WAS”
Przełom w sprawie Izy Strzałkowskiej to ważny moment w historii polskiej kryminalistyki.
– Ta sprawa jest najlepszym przykładem na to, że nie przestajemy pracować nad niewykrytymi zabójstwami i że nawet po kilkunastu latach możliwe jest ustalenie i zatrzymanie podejrzanego. Wysyłamy jasny i czytelny sygnał do tych, którzy przez lata unikali odpowiedzialności: idziemy po was – mówi Mariusz Marciniak z Gdańskiej Prokuratury Regionalnej.
CZYTAJ TAKŻE: Sprawa 13-letniej Izy. „Idziemy po was”. Zaskakujące słowa
Kuba Kaługa/Paweł Marszałkowski/puch








