Ponad 100 przypadków podejrzenia samowoli budowlanej w sześciu pomorskich gminach ujawniła w ubiegłym roku NIK. W gminach Władysławowo i Krokowa zidentyfikowano ponad tysiąc potencjalnie nielegalnych obiektów.
Kontrolerzy NIK sprawdzali, jak samorządy oraz nadzór budowlany radzą sobie z nielegalnymi inwestycjami w atrakcyjnych turystycznie miejscach Pomorza.
NIEPRAWIDŁOWOŚCI NA DZIAŁKACH NALEŻĄCYCH DO GMIN
– W okresie styczeń 2020 – sierpień 2025 urzędnicy nie działali ani prawidłowo, ani skutecznie. Do tego stopnia, że kontrolerzy ujawnili nieprawidłowości nie tylko na działkach prywatnych, ale również na tych, które były własnością gmin. Zdaniem NIK wynikało to z tego, że mimo prawnych możliwości i obowiązków ani samorządy, ani nadzór budowalny nie poczuwały się do odpowiedzialności za identyfikowanie samowoli budowlanych, a przez to także do przeciwdziałania ich powstawaniu – podał rzecznik prasowy Najwyższej Izby Kontroli Bartłomiej Pograniczny.
Dwa lata temu NIK przyglądała się temu problemowi w Zachodniopomorskiem i oceniła, że działania urzędów wymagają gruntownej poprawy. Pomorskie nie wypada jednak lepiej. Izba zwraca uwagę przede wszystkim na brak działań systemowych. Według niej gminy najczęściej ograniczały się do składania zawiadomień do organów nadzoru budowlanego o możliwości wystąpienia samowoli budowlanej w jednostkowych przypadkach. Natomiast powiatowi inspektorzy nadzoru budowlanego – jak podała NIK – przeprowadzali kontrole wyłącznie po otrzymaniu informacji o nieprawidłowościach, a ich zakres był niewspółmierny do zidentyfikowanej potencjalnej skali zjawiska.
PONAD TYSIĄC SAMOWOLI BUDOWLANYCH
W gminach Władysławowo i Krokowa w 2024 roku wykryto 1044 potencjalnych samowoli budowlanych. Kontrola wykazała, że ani gminy, ani starostwa, ani nadzór budowlany nie prowadziły systemowych działań zapobiegających samowolom budowlanym. Reagowano głównie po zgłoszeniach mieszkańców, kontrole były sporadyczne, a postępowania często ciągnęły się latami. Zdarzało się również, że nielegalne obiekty powstawały na gruntach należących do samych gmin.
NIK oceniła, że brak współpracy między samorządami i nadzorem budowlanym sprzyjał rozwojowi nielegalnej zabudowy, degradacji cennych przyrodniczo terenów oraz legalizacji samowoli w uproszczonym trybie po upływie 20 lat, bez opłaty legalizacyjnej.
Kontrola wykazała także, że gminy pobierały podatek od nieruchomości będących samowolami budowlanymi, nie informując o tym nadzoru budowlanego, a starostwa rzadko kontrolowały sposób wykorzystania gruntów rolnych i przestrzeganie przepisów budowlanych na terenach atrakcyjnych turystycznie.
NIK wskazuje na konieczność wprowadzenia systemowych mechanizmów wykrywania samowoli budowlanych oraz usprawnienia wymiany informacji między gminami, starostwami i nadzorem budowlanym. Według Izby tylko skoordynowane działania mogą ograniczyć skalę nielegalnej zabudowy i skuteczniej chronić ład przestrzenny oraz środowisko.
PAP/ua








