Dramat pracowników Szpitala Miejskiego w Miastku. Od kilku miesięcy nie otrzymali wypłat. We wtorek około 50 osób czekało przy drzwiach gabinetu burmistrza Jerzego Wójtowicza na finał rozmów ze związkami zawodowymi oraz zarządem placówki.
Spodziewali się konkretnych odpowiedzi na pytania: kiedy otrzymają zaległe pensje i co dalej z ich zakładem pracy.

– Jestem samotną matką, mam trójkę dzieci. Pracuję w szpitalu, nie dostaję wypłaty. Gdy idę do prezes z pytaniem o wypłatę, słyszę, że mam oszczędzać i zredukować wydatki. Za co mam żyć? Chodziłam na grzyby, żeby dorobić – wskazywała jedna ze zgromadzonych.
Część osób nie otrzymała wynagrodzenia od maja, a niektóre pielęgniarki kontraktowe pieniędzy nie mają od stycznia.
ZMIANY W REGULAMINIE PŁAC
Do zgromadzonych w ratuszu w Miastku nie wyszedł ani burmistrz, ani zarząd szpitala, tłumacząc to toczącymi się rozmowami. Z pracownikami spotkała się jedynie przewodnicząca Związku Zawodowego Pielęgniarek i Położnych Anita Ciesielska. Potwierdza, że rozmowy są w toku.
– Trwają rozmowy na temat restrukturyzacji szpitala. Jesteśmy w trakcie rozmów na temat regulaminu wynagradzania. Wszystko jest objęte tajemnicą. Trwają rozmowy, będą prowadzone dalej – przekazała.
Z nieoficjalnych informacji wiemy, że zarząd szpitala oczekuje zmian w regulaminie płac. Chodzi o wykreślenie nagród jubileuszowych oraz dodatków stażowych. Zgodzić się na to nie chcą pracownicy.
W Szpitalu Miejskim w Miastku obecnie działa tylko jeden oddział. Czytaj: Szpital w Miastku nie miał zgody NFZ na zawieszenie trzech oddziałów
Maria Sowisło/ua








