Przeprowadzone w ostatnim czasie testy systemu wczesnego ostrzegania mieszkańców w niektórych częściach miasta były słabo słyszalne, a komunikaty głosowe – niezrozumiałe.
Paweł Dyjas, komendant Straży Miejskiej i Zarządzania Kryzysowego zapewnia, że usterki w najbliższym czasie zostaną usunięte.
– To głównie problemy systemowe, musieliśmy więc skontaktować się z dostawcą systemu. Liczymy, że wprowadzone przez niego poprawki szybko usprawnią działanie tak, aby jak najszybciej system był w pełni sprawny – wyjaśnia.
Urzędnicy odpowiedzialni za zarządzanie kryzysowe w Słupsku przekonują, że testy miały na celu przede wszystkim wykazanie braków i możliwych usterek – dlatego kierują prośbę do mieszkańców, aby zgłaszali swoje uwagi.
NAJSKUTECZNIEJSZY SPOSÓB OSTRZEGANIA
Zdaniem Grzegorza Załupki, specjalisty w zakresie obrony cywilnej i ochrony ludności, syreny alarmowe to najskuteczniejsza forma ostrzegania społeczeństwa przed zagrożeniem. Jak się jednak okazało na przykładzie Słupska – jego najsłabszym ogniwem jest elektronika. – Sygnały nie wszędzie były słyszalne, niektóre syreny się w ogóle nie załączyły. Kłopoty występowały także podczas przekazywania informacji głosowej – ale to dobrze, bo wszelkiego rodzaju ćwiczenia, testy, treningi są po to, aby w godzinie „W” to wszystko zadziałało – dodaje.
Testy jasno wykazały niedociągnięcia systemu wczesnego ostrzegania, ale – jak zaznaczają specjaliści – to jeden z najskuteczniejszych sposobów powiadamiania mieszkańców o zagrożeniach. Choć telefonia komórkowa czy technologia GPS są wygodniejsze, to jednak bardziej podatne na awarie i wszelkiego typu zakłócenia. Doskonale obrazuje to sytuacja na Bałtyku i w północnej części kraju, gdzie przez zagłuszanie sygnału wiele statków ma trudności w nawigacji czy połączeniach telefonicznych.
W Słupsku zamontowanych jest obecnie 30 syren alarmowych. Władze miasta planują zakup kolejnych dziesięciu.
Posłuchaj:
Łukasz Kosik / SG








