To był wypadek przy pracy, zimny prysznic – tak niespodziewaną porażkę w Skierniewicach skomentowali: trener Arki Gdynia Marek Jarolim i obrońca Serafin Szota.
Arka pierwszoligowy sezon zainaugurowała od zwycięstwa w Opolu, potem w efektownych rozmiarach rozbiła u siebie Stal Rzeszów. W trzeciej kolejce doznała niespodziewanej porażki z beniaminkiem – Unią Skierniewice. Brak celnego strzału i kompromitujące błędy w obronie – to były okoliczności decydujące o niepowodzeniu.
REWOLUCJI NIE BĘDZIE
Trener Arki przyznał, że w meczu z Puszczą dokona maksymalnie dwóch zmian. Podkreśla, że na początku sezonu przygląda się wszystkim zawodnikom, nikogo nie skreśla, ale stawia na stabilność.
Z powodu urazu już po pierwszym meczu wypadł Dawid Kocyła, ale tę lukę może wypełnić wypożyczony z Górnika Zabrze Natan Dzięgielewski. Dawid Gojny, który w Skierniewicach został wyrzucony z boiska, będzie do dyspozycji trenera, bowiem czerwona kartka była konsekwencją dwóch żółtych.
Arka w Skierniewicach oddała na bramkę rywala 11 strzałów, ale żaden nie był celny. W obronie było z kolei kilka kompromitujących ustawień, interwencji i zachowań.
Do błędów przyznał się Serafin Szota, który podkreśla, że ten temat został już „przepracowany”. Posłuchaj:
Włodzimierz Machnikowski/aKa








