Muzeum Kultury Ludowej Pomorza w Swołowie wypełniły kowadła i paleniska z całej Polski. Kilka pokoleń kowali od piątku do niedzieli prezentowało swoje umiejętności wykuwania przedmiotów codziennego użytku i ozdób.
Wyjątkowość pleneru kowalskiego w Swołowie polegała na tym, że w rozgrzanej do czerwoności muzealnej kuźni każdy mógł spróbować swoich sił przy kowadle.
– Jak co roku kowale odwiedzają Krainę w Kratę w połowie sierpnia, mamy ich tu 55 z całej Polski. To mistrzowie sztuki pracy z metalem i obserwowanie ich z bliska to nie tylko zaszczyt, ale i możliwość dowiedzenia się czegoś więcej o ich wyjątkowej pasji – mówił Dawid Gonciarz, kierownik Muzeum w Swołowie.
WARSZTATY DLA DZIECI
Mistrzowie kowalstwa z całej Polski przez 3 dni wykuwali podkowy, gwoździe, noże, świeczniki i wiele innych przedmiotów codziennego użytku. Ponadto przygotowali zawiasy, elementy palenisk i ozdobne oznaczenia, które posłużyły do upiększenia nowej części muzeum.

– To zaszczyt być wśród takich fachowców. Niestety nie zostało nas wielu, dlatego staramy się zachęcić młode pokolenie. Dzieci mogą wybrać sobie kawałek metalu, z którego tworzymy wymyśloną przez nich rzecz, stawiamy przy tym jeden warunek: młodzież od początku do samego końca produkcji musi nam pomagać – zaznaczał Andrzej Sumara, kowal z Dolnego Śląska.
Aby zaprezentować swoje umiejętności, kowale z całej Polski zajęli znaczną część muzealnego terenu, gdzie rozstawili swoje piece, sprzęt i przede wszystkim tony stali, z których podczas trzydniowego pleneru kowalskiego stworzyli wiele wyjątkowych dzieł.
– Rozgrzana do czerwoności muzealna kuźnia jest otwarta także dla turystów, którzy sami mogą spróbować swoich sił przy kowadle i wykonać samemu lub przy naszej pomocy wyjątkowy przedmiot, który z pewnością przetrwa dłużej niż przedmiot zakupiony w markecie – wyjaśniał Grzegorz Krasiński, prezes stowarzyszenia Forum Kowalskie.
STAL DAMASCEŃSKA
Największe zainteresowanie budziło stanowisko kowalskie, na którym kowale wytwarzali wyroby ze stali damasceńskiej. Był to materiał o niezwykłej wytrzymałości i wzorzystej fakturze, słynący z produkcji ostrych mieczy i szabli.

– Od kilku lat mało kto wie, że w Swołowie wytapiamy stal damasceńską. Prawdziwa stal damasceńska wytapiana była w tyglach, dlatego i w naszym glinianym piecu wstawiony jest tygiel, zapakowany kawałkami żelaza, z odpowiednim dodatkiem nawęglacza w postaci wiórków dębowych. Mało jest miejsc na świecie, gdzie robi się takie rzeczy – wyjaśniał Remigiusz Pacer, kierownik kuźni wodnej w Oliwie.
Aby cały proces tworzenia jednej z najtwardszych stali się udał, kluczowe było dymanie, czyli wtłaczanie powietrza z miecha przez rurę do pieca.
– Jest to konieczne, aby uzyskać jak najwyższą temperaturę. Trzeba to robić bardzo regularnie i skrupulatnie, aby nie było spadków temperatury, w przeciwnym razie cały proces się nie udał – dodawał Dariusz Pytażyński, kowal z Pomorza.
Wydarzenie było współorganizowane ze Stowarzyszeniem „Forum Kowalskie”.
Posłuchaj:
Łukasz Kosik/SG








