Egzotyczne zwierzęta, nowinki techniczne, inność i osoby, które na swojej inności zarabiały. W kalendarzu historycznego Gdańska Jarmark św. Dominika zajmował wyjątkowe miejsce. Jak zmienił się na przestrzeni lat?
W przeszłości na czas jarmarku zmianie ulegało całe życie miejskie. Do Gdańska przybywali ludzie z różnych zakątków świata, zarówno z regionu, jak i z bardziej oddalonych terenów, którzy chcieli zarobić nie tylko na handlu, ale też na dostarczaniu rozrywki. O tym, jak Jarmark św. Dominika wyglądał kiedyś, opowiedzieli Michał Koszela z Muzeum Gdańska oraz Michał Ślubowski z Nadbałtyckiego Centrum Kultury.
– W okresie wielkiego rozkwitu jarmark tworzył świetne warunki do prezentowania różnych nowinek technicznych i wszelkiej maści atrakcji. Zjeżdżali się akrobaci, strzelcy, miały też miejsce pierwsze loterie. W XIX wieku prezentowano m.in. egzotyczne zwierzęta, dorożki, kinematografy – opowiadał Michał Koszela.

COŚ DLA CIAŁA I COŚ DLA DUCHA
Pierwotnie w średniowieczu Jarmark św. Dominika był bardzo mocno związany z życiem religijnym.
– Poprzez udział w tym wydarzeniu można było otrzymać odpust. To nie tylko przyjemności ciała, nie tylko handel, ale też coś dla ducha – mówił Michał Ślubowski. – Takie jarmarki były dużym impulsem do odwiedzin miasta przez ludzi z zewnątrz. Proszę sobie wyobrazić, że już mamy bardzo duże miasto, ogromny ruch statków, a do tego na czas jarmarku jeszcze więcej ludzi. To była fantastyczna szansa dla rzemieślników, by sprzedawać swoje towary – dodawał.
Co cieszyło się największym zainteresowaniem podczas tegorocznej edycji? Jak kiedyś wyglądały jarmarki, a jak organizowane są obecnie?
Posłuchaj:
Karolina Worosz
Czytaj także:








