Znaleziony na plaży w Rusinowie dron był uzbrojony, miał głowicę odłamkowo-burzącą. Bezzałogowy statek powietrzny to rosyjskiej produkcji dron Gerbera 2.
W nocy niebezpieczny ładunek został zdetonowany na plaży – zaznacza rzecznik komendanta głównego żandarmerii wojskowej ppłk. Dariusz Rozkosz.
– Wtorek poświęcony był identyfikacji tego statku pod kątem materiałów wybuchowych. Przy użyciu specjalistycznego sprzętu wydobyliśmy, zbadaliśmy, a następnie zneutralizowaliśmy elementy tego drona, które mogły stanowić bezpośrednie zagrożenie dla życia lub zdrowia ludzkiego – dodaje.
DRON BĘDZIE SZCZEGÓŁOWO BADANY
Po zdetonowaniu materiałów wybuchowych dron został bezpiecznie podjęty i zabezpieczony przez żandarmerię wojskową. Jak mówi pułkownik Bartosz Okoniewski, zastępca prokuratora okręgowego do spraw wojskowych Prokuratury Okręgowej w Poznaniu, dron zostanie szczegółowo zbadany.
– Statek powietrzny został zabezpieczony po to, aby przeprowadzić szczegółowe badania, które pomogą ustalić jego producenta, cel, w jakim został on wysłany, a także z jakiego kierunku nadleciał – wyjaśnia.
Prokuratura prowadzi w tej sprawie postępowanie ze wstępną kwalifikacją dotyczącą sprowadzenia zdarzenia mającego postać eksplozji materiałów wybuchowych, zagrażającego życiu lub zdrowiu wielu osób.
PRZYLECIAŁ Z BIAŁORUSI?
Zdaniem emerytowanego pilota majora rezerwy Michała Fiszera rosyjski dron znaleziony w Bałtyku przyleciał z Białorusi.
– Nie przyleciał z Kopenhagi, lecz od strony Obwodu Królewieckiego. Ale jak się, okazuje, nawet nie wystartował z Obwodu, a z Białorusi. W nocy Litwini meldowali przelot drona nad swoim terytorium, wystartował nawet włoski Eurofighter, ale nie zdążył, wleciał do Obwodu Królewieckiego – przekonuje.
Łukasz Kosik/ua








