Psy i koty trafiają do słupskich przychodni weterynaryjnych z objawami zatrucia chemicznego. Posty na ten temat pojawiają się w internecie. Mieszkańcy ostrzegają innych właścicieli zwierząt.
Z redakcją Radia Gdańsk bezpośrednio skontaktowali się słuchacze, prosząc o wyjaśnienie sprawy.
– Zwracam się z ogromną prośbą o zainteresowanie się sprawą, która od pewnego czasu niepokoi mieszkańców Słupska. W ostatnich dniach pojawia się coraz więcej informacji o kolejnych zwierzętach trafiających do gabinetów weterynaryjnych z objawami silnego zatrucia chemicznego – napisała słuchaczka.
Zgłosiła się także osoba, która opowiedziała o swoim psie, który cały czas walczy o powrót do zdrowia. Zwierzę było w bardzo złym stanie i wymagało natychmiastowej pomocy lekarskiej. Lekarz weterynarii zdiagnozował zatrucie, ale przeprowadzone badania nie pozwalają jednoznacznie stwierdzić, jaką substancją zostało ono wywołane. W ciągu ostatnich tygodni kilkanaście psów i kotów z podobnymi objawami trafiło do gabinetów weterynaryjnych w Słupsku.
„ZATRUTE JEDZENIE I OPRYSKI ŚRODKAMI CHEMICZNYMI”
Z rozmów przeprowadzonych z mieszkańcami wynika, że odnotowywali przypadki podrzucania zatrutego jedzenia. Niepokoi ich także to, że w różnych częściach miasta wykonywane były opryski zieleni środkami chemicznymi, a Zarząd Infrastruktury Miejskiej nie prowadził żadnych tego typu działań.
– Posiadamy umowy z podmiotami zewnętrznymi na utrzymanie porządku wraz z pielęgnacją zieleni na terenach przez nas zarządzanych. Większość prac dotyczących porządkowania chodników czy ulic polega na gracowaniu mechanicznym lub ręcznym. Nasza jednostka na pewno w ramach realizowanych umów nie zleca wykonywania oprysków – zapewnia Katarzyna Lemańczyk, kierownik Działu Zieleni i Lasów w ZIM.
Spółka sprawdza, czy któryś z wykonawców nie prowadził prac z użyciem środków chemicznych. W ZIM-ie przeprowadzono niedawno kontrolę pod tym kątem. Wojewódzki Inspektorat Ochrony Roślin i Nasiennictwa również przeprowadził kontrolę, która nie wykazała nieprawidłowości.
„OPRYSKI BYŁY, ALE ZASZKODZIĆ NIE MOGŁY”
Skontaktowaliśmy się też z Przedsiębiorstwem Gospodarki Komunalnej, które prowadziło opryski, ale w miejscach trudno dostępnych i substancją, która – zdaniem pracownika PGK – nie może wywołać zatruć.
– Wspomagamy naszą pracę, która polega na oczyszczaniu placów, skwerów oraz chodników, i stosujemy miejscowo rozcieńczony roztwór Orkanu 350 SL w miejscach trudno dostępnych, które są pozbawione ciągów komunikacyjnych. To nie są parki, tylko ronda albo krawężniki. Ponadto karta charakterystyki tego herbicydu wskazuje, że ma on wyłącznie działanie drażniące, także nie jest toksyczny ani dla ludzi, ani dla zwierząt – wyjaśnia Jacek Turski, prokurent z Przedsiębiorstwa Gospodarki Komunalnej w Słupsku.
Sprawą zajęła się też policja w Słupsku, która prosi o kontakt osoby poszkodowane.
Posłuchaj materiału naszej reporterki:
Monika Waraczyńska/aKa








