Jeszcze dwa lub trzy dni zajmie pracownikom Urzędu Morskiego w Słupsku sprzątnięcie ropopochodnych zanieczyszczeń z plaży w okolicy Ustki. W środę, 30 września, ekipy pracowały na wschód od miejscowości. Grudki ciemnej substancji morze wyrzuciło na brzeg w miniony weekend.
Pracownicy Urzędu Morskiego przeczesują plażę w okolicy Orzechowa, na wschód od Ustki. Najpierw sprzątają ogólnodostępne wybrzeże, potem jeszcze sprawdzą teren poligonu.
„ŻMUDNA PRACA”
– Praca jest żmudna. Nasi ludzie idą i za pomocą ręcznych narzędzi, typu miotła, grabie, szpadel, łopata, zbierają grudki wyrzucone przez morze i umieszczają je w plastikowych workach, które później składujemy i będziemy przeznaczać do utylizacji – mówi Robert Budzich, kierownik Obwodu Ochrony Wybrzeża w Ustce.
TURYSTKA: „POCZUŁAM, ŻE TO…”
Substancja to najprawdopodobniej mazut. Nie jest toksyczna, ale mocno brudzi. Turyści na zanieczyszczenia natykali się już kilka dni temu.
– Całe buty były brudne i już plamy zostały. Myłam to gorącą wodą. Śmierdziało i poczułam, że to ropopochodne – relacjonuje turystka.
PLAŻE ZAMKNIĘTE DO ODWOŁANIA
Urząd Morski w Słupsku wyjaśnia, skąd zanieczyszczenia trafiły na plażę. Sprawdza między innymi, czy substancji nie spuścił do morza przepływający nieopodal statek. Usteckie plaże są zamknięte do odwołania.
IAR/puch
Zobacz też:
- Zakaz wstępu na plażę w Ustce. Powodem nieznana substancja
- Oleista maź na plażach w okolicy Ustki [AKTUALIZACJA]
- Ekspert: rosyjski dron przyleciał z Białorusi








