Pielęgniarka paliatywna przyjechała do umierającego pacjenta, a po kilku dniach otrzymała wezwanie z policji, by złożyć wyjaśnienia w sprawie źle zaparkowanego samochodu. Taka sytuacja miała miejsce w Pruszczu Gdańskim. Organy ścigania miał powiadomić jeden z mieszkańców zamkniętego osiedla.
Z przykrym incydentem zetknęła się Fundacja Dom Hospicyjny, która prowadzi opiekę paliatywną w domach pacjentów. Władze placówki podkreślają, że do podobnych sytuacji dochodziło już w przeszłości.
WEZWANIE NA POLICJĘ
Zdarza się, że personel jest upominany przez przypadkowe osoby w sprawie parkowania w miejscu do tego nieuprawnionym. Po raz pierwszy sprawa zaszła jednak tak daleko. Pielęgniarka przyjechała do umierającego pacjenta 30 września po godz. 22:00. Kilka dni później została wezwana na policję, aby złożyć wyjaśnienia.
– Personel zawsze pozostawia pojazd w taki sposób, aby nie utrudniać przejazdu innym kierowcom – podkreśla Katarzyna Kałduńska, prezes Fundacji Dom Hospicyjny w Pruszczu Gdańskim. – Jeździmy obrandowanymi samochodami, więc każdy wie, kto przyjechał. Jeżeli tego napisu nie ma, bo czasem pielęgniarka wykorzystuje swoje auto do wizyt, to za szybą zawsze jest karteczka. Jest tam informacja, że jesteśmy z fundacji, oraz numer telefonu, żeby to potwierdzić – opisuje.
APEL O EMPATIĘ
Samochody Fundacji Dom Hospicyjny nie należą do grupy pojazdów uprzywilejowanych, ale w tej sytuacji – jak podkreśla prezes organizacji – chodzi o empatię. Pielęgniarki wożą ze sobą sprzęt, który może ważyć kilkadziesiąt kilogramów.
– Nie mamy innego wyjścia, musimy stawać możliwie blisko wejścia do budynku. Mamy ciężkie torby, a same koncentratory ważą po 10 kilogramów. Do samochodu trzeba czasem schodzić kilka razy – dodaje Kałduńska. – Statystycznie w każdej rodzinie jest osoba chorująca na nowotwór. To są często ludzie w podeszłym wieku, czekający na ulgę w cierpieniu. Te osoby są u progu ostatniej drogi życia. Postawmy się w miejscu takich osób, a może nabierzemy więcej empatii do drugiego człowieka. Ta historia dotyczy każdego z nas – apeluje prezes.
Co o sprawie sądzą mieszkańcy? Pruszcz Gdański odwiedził Mateusz Czerwiński.
Posłuchaj:
NIE ZREZYGNUJĄ Z POMOCY
Władze Fundacji Dom Hospicyjny w Pruszczu Gdańskim zapowiadają, że nadal będą dojeżdżać możliwie blisko do pacjentów, także na zamknięte osiedla. – To jest służba drugiemu człowiekowi – podkreśla Katarzyna Kałduńska.
W środę pielęgniarka stawiła się w Komendzie Powiatowej Policji w Pruszczu Gdańskim. Złożyła wyjaśnienia i skończyło się na pouczeniu.
Mateusz Czerwiński/mrud/puch








