Noclegownie w Słupsku niemal przepełnione. Wszystko przez mróz

(Fot. Radio Gdańsk/Łukasz Kosik)

Fala mrozów to śmiertelne zagrożenie dla osób w kryzysie bezdomności. Słupskie noclegownie są niemal w całości zapełnione.

W Słupsku w kryzysie bezdomności znajduje się około trzystu osób. Kilkunastostopniowe mrozy spowodowały, że noclegownie i schroniska zapełniły się niemal po same brzegi. Niestety, wielu bezdomnych nadal ryzykuje i szuka schronienia w pustostanach. Pracownicy schroniska i wolontariusze apelują, aby nie być obojętnym i pomagać bezdomnym, na ile to możliwe.

– Mróz, z jakim obecnie się mierzymy, oznacza zagrożenie życia – mówi Klaudiusz Dyjas, kierownik Schroniska św. Brata Alberta w Słupsku. – To już nie jest zabawa, to są poważne konsekwencje. Panowie, którzy u nas mieszkają, kilka zim temu ryzykowali swoim życiem, nocując w pustostanach. Przez odmrożenia stracili palce, nogi. Dlatego w trudnych warunkach pogodowych szczególnie zwróćmy uwagę na osoby w kryzysie bezdomności – apeluje Dyjas.

„NIKOMU NIE ODMÓWIMY POMOCY”

Obecnie w Schronisku św. Brata Alberta w Słupsku przebywa ponad 60 osób. Nadal jest miejsce dla osób w potrzebie. Kierownictwo zapewnia, że nawet jeśli wszystkie miejsca będą zajęte, nikomu nie odmówią pomocy. O tym, że mróz to śmiertelne zagrożenie dla osób bezdomnych, najlepiej wie pan Stanisław, który od lat zmaga się z brakiem dachu nad głową.

(Fot. Radio Gdańsk/Łukasz Kosik)

– Warunki zimowe są bardzo trudne, zwłaszcza teraz, kiedy w nocy temperatura spadła prawie do -20 stopni Celsjusza. Ratunku szukamy na klatkach schodowych, w altanach działkowych lub opuszczonych budynkach. Zimno tak doskwiera, że czuć, jak palce nam odmraża. Mówiąc szczerze, jest to nie do przetrwania dla człowieka – mówi bezdomny.

POTRZEBNE CIEPŁE UBRANIA

Noclegownie i schroniska pozwalają osobom borykającym się z bezdomnością przetrwać najtrudniejsze miesiące w roku. Schronisko św. Brata Alberta, zlokalizowane przy ulicy Bolesława Krzywoustego 6, do każdej zimy przygotowuje się kilka miesięcy wcześniej. Niestety, pomimo stałych darczyńców, nadal brakuje wielu podstawowych artykułów.

– Nie bądźmy obojętni, bo nigdy nie wiadomo, co nas spotka. Jeśli widzimy osobę śpiącą na ławce w mrozie, reagujmy. Obecnie prowadzimy zbiórkę butów, ciepłej odzieży, czapek i rękawiczek, bo tego schodzi nam dosyć dużo – informuje Joanna Chudzińska, prezes Towarzystwa Pomocy Św. Brata Alberta w Słupsku.

Akcje wsparcia dla osób w kryzysie prowadzą również pracownicy Miejskiego Ośrodka Pomocy Rodzinie w Słupsku.

MRÓZ ZABIJA

Temperatury prognozowane przez meteorologów na najbliższe noce na Pomorzu będą oscylowały w okolicach -10 stopni Celsjusza, co zdaniem dyrektora Miejskiego Ośrodka Pomocy Rodzinie w Słupsku Marcina Tredera jest bezpośrednim zagrożeniem dla życia.

(Fot. Radio Gdańsk/Łukasz Kosik)

– W Słupsku szacuje się, że osób w kryzysie bezdomności znajduje się około trzystu. Część z nich przebywa w schroniskach i noclegowniach. Niestety, kilkadziesiąt osób z różnych powodów nadal nocuje w pustostanach, nie wiedząc, czy rano się obudzą. Staramy się do nich dotrzeć i pomóc. Apeluję również do naszych mieszkańców, aby nie wyganiali osób nocujących na klatkach schodowych, kiedy na zewnątrz mamy rekordowo niskie temperatury – wskazuje Marcin Treder, dyrektor MOPR w Słupsku.

Jeśli widzimy osoby, które przebywają w parkach i mają problem z poruszaniem się, zadzwońmy na numer alarmowy 112. To może uratować życie. Akcję prowadzą również policjanci, którzy kontrolują pustostany.

Posłuchaj materiału naszego reportera:

Łukasz Kosik/ua

Zwiększ tekstZmniejsz tekstCiemne tłoOdwrócenie kolorówResetuj