Kolejki do oddziału onkologicznego w Słupsku. „Jesteśmy umęczeni chorobą i czekaniem”

Kolejki w słupskim szpitalu (fot. Radio Gdańsk/Łukasz Kosik)

Chorzy onkologicznie mieszkańcy Słupska skarżą się na długie kolejki w szpitalu. Zamiast trafić bezpośrednio na oddział chemioterapii, muszą stać wśród innych chorych ponad godzinę. Dla części z nich to śmiertelnie niebezpieczne z uwagi na obniżoną odporność.

– Cierpimy nie tylko z powodu choroby, ale również kolejek – mówi pani Krystyna Kwiecień. – Brak słów. Choruję na raka i mam dostać chemię. Nie rozumiem, dlaczego wcześniej mogłam trafić bezpośrednio na oddział onkologiczny, a teraz wśród innych chorych czekam ponad godzinę na przyjęcie. Ledwo siedzę, pomaga mi mąż. Nie dość, że czekamy w punkcie przyjęć, to jeszcze później cały dzień przyjmowania chemii na oddziale. Trudno to zrozumieć – mówi seniorka.

Kolejki w słupskim szpitalu (fot. Radio Gdańsk/Łukasz Kosik)

ZMIANY W OBSŁUDZE PACJENTÓW

– Pacjenci, którzy docierają na oddziały szpitalne, muszą najpierw przejść przez punkt przyjęć planowych – tłumaczy Marcin Prusak, rzecznik Wojewódzkiego Szpitala Specjalistycznego w Słupsku. – Wcześniej było tak, że pacjenci onkologiczni byli przyjmowani w innym trybie, od razu na oddziałach onkologicznych. Niestety ten system również nie był dobry, ponieważ zwiększająca się liczba pacjentów, których obsługujemy, powodowała, że na tych oddziałach kumulowała się bardzo duża grupa ludzi, co także spotykało się ze skargami. Dlatego zapadła decyzja, aby wszyscy pacjenci byli przyjmowani w jednym miejscu – wyjaśnia Prusak.

Rzecznik szpitala zapewnia, że personel medyczny robi wszystko, aby rozładować kolejki i przyspieszyć obsługę pacjentów. Jak jednak wskazuje, często w godzinach porannych jest to niemożliwe, ponieważ liczba chorych jest zbyt duża. Punkt przyjęć planowych otwierany jest o godz. 7:00 – wtedy tworzą się najdłuższe kolejki.

Kolejki w słupskim szpitalu (fot. Radio Gdańsk/Łukasz Kosik)

„UMĘCZENI CHOROBĄ I KOLEJKAMI”

Pacjenci onkologiczni domagają się powrotu starego systemu przyjęć, głównie w obawie przed infekcjami. – Raz, że dojście jest ciężkie, bo chodniki nieodśnieżone, to jeszcze to czekanie. To jest masakra, co się dzieje w Słupsku – mówi chorujący na raka pan Jerzy. – Czekam od 7:00, mamy 9:00 i dalej nie wiem, kiedy dostanę się na oddział, aby przyjąć chemię. Mam obniżoną odporność, boję się infekcji. Dlaczego nikt nie pomyślał, aby zrobić oddzielne kolejki choćby dla seniorów chorujących onkologicznie? – pyta mieszkaniec Słupska.

Kolejki w słupskim szpitalu (fot. Radio Gdańsk/Łukasz Kosik)

SENIORZY, LUDZIE NA WÓZKACH 

Zdezorientowani pacjenci nie wiedzą, dlaczego muszą tak długo czekać. – Kolejka w godzinach porannych jest aż za drzwi. Są tu seniorzy i ludzie na wózkach inwalidzkich, za niektórych stoją bliscy, a ludzi jest tyle, że można dostać oczopląsu. Panie w punkcie przyjęć robią, co mogą, ale to za mało. Nie mamy pretensji do lekarzy, bo naprawdę się starają, ale widać, że organizacyjnie to nie funkcjonuje – mówi czekająca na przyjęcie pacjentka.

Pracownicy szpitala zapewniają, że niebawem wprowadzą zmiany, które w pierwszej kolejności pomogą pacjentom onkologicznym w szybszym dostaniu się na oddział.

Posłuchaj materiału reportera:

Łukasz Kosik/puch

Zwiększ tekstZmniejsz tekstCiemne tłoOdwrócenie kolorówResetuj