PGZ Stocznia Wojenna snuje plany na nowy rok. „Potrzebujemy dobrych spawaczy, monterów, inżynierów”

(fot. PGZ Stocznia Wojenna)

Rok 2026 będzie dla PGZ Stoczni Wojennej jeszcze bardziej intensywny niż 2025 – podkreślił prezes spółki Marcin Ryngwelski. Wśród najważniejszych wydarzeń wymienił m.in. wodowanie okrętu ratowniczego Ratownik i rozpoczęcie prac nad trzecim z okrętów w programie „Miecznik” – Huraganem.

Marcin Ryngwelski zaznaczył, że 2025 rok był dla PGZ Stoczni Wojennej intensywny i udany. Zrealizowane zostały wszystkie wyznaczone na ten rok kluczowe kamienie milowe.

– W maju mieliśmy cięcie blach pod drugą fregatę „Miecznik” Burzę, a w grudniu położyliśmy pod nią stępkę. To pokazuje, że program „Miecznik” systematycznie postępuje zgodnie z harmonogramem. Wicher, pierwsza fregata, rośnie w naszej Hali Kadłubowej. Kadłub jest już w zaawansowanej fazie montażu – wyjaśnił.

Program „Miecznik” to obecnie największy program modernizacyjny polskiej Marynarki Wojennej. Jego celem jest zbudowanie trzech nowoczesnych fregat wielozadaniowych, które staną się podstawową siłą bojową polskiej floty. Zastąpią przestarzałe okręty typu Oliver Hazard Perry.

NOWY ROK I NOWE DEKLARACJE

Wśród przełomowych momentów w 2026 roku prezes PGZ Stoczni Wojennej wymienił m.in. rozpoczęcie prac nad trzecią fregatą z programu „Miecznik” – Huraganem, a także wodowanie ORP Wicher w drugiej połowie roku.

– Cały program zakończymy do końca 2031 roku, a więc Wicher w 2029, Burza w 2030, a Huragan w 2031. To nie są puste deklaracje. Harmonogram jest realny i zrobimy wszystko, żeby go dotrzymać – podkreślił.

Ryngwelski przekazał, że 2026 rok będzie dla spółki jeszcze bardziej intensywny niż 2025.

– Kluczowe będzie dalsze wzmacnianie zespołu. Potrzebujemy dobrych spawaczy, monterów, inżynierów. Kontynuujemy współpracę ze szkołami technicznymi i uczelniami. Nie zapominamy też o modernizacjach i remontach dla Marynarki Wojennej. Uczestniczymy w programie „Kormoran II”, modernizujemy jednostki. Transformujemy się w stocznię nowych budów, ale nie rezygnujemy z tego, co robimy dla floty od lat – zapewnił.

RENESANS PRZEMYSŁU STOCZNIOWEGO

Zdaniem Ryngwelskiego polski przemysł stoczniowy przeżywa renesans.

– Dzisiaj mamy cztery wielkie stocznie w Polsce z pełnym portfelem zamówień na kolejne lata. To jest ogromna zmiana w porównaniu z tym, co było jeszcze kilka lat temu, kiedy Stocznia Marynarki Wojennej, prawna poprzedniczka PGZ Stoczni Wojennej, była pod kontrolą syndyka – stwierdził.

Jak wskazał, sytuacja zmieniła się głównie dzięki temu, że w końcu doceniono Marynarkę Wojenną

BOLĄCZKI BRANŻY STOCZNIOWEJ

Prezes PGZ Stoczni Wojennej podkreślił, że największą bolączką branży stoczniowej są kadry. Przez 30 lat nie było zamówień na okręty.

– To stworzyło ogromną lukę w kadrach stoczniowych. Żeby to odwrócić, trzeba lat. Tego nie da się zrobić z dnia na dzień. Jak tylko zostały zamówione pierwsze farmy wiatrowe, wszystko zaczęło ruszać. Uczelnie zaczęły kształcić specjalistów – wskazał.

Kolejną bolączką są wysokie ceny energii, materiałów i stali.

– To wyzwanie dla wszystkich stoczni w Europie. Trzeba też pamiętać o tym, żeby kontynuować trend wymiany wysłużonego sprzętu Marynarki Wojennej na nowy. Zanim skończy się realizacja programu Miecznik, trzeba będzie pomyśleć o kolejnych programach. Inaczej stracimy te kompetencje, które budujemy teraz. Ich odbudowa zajmie kolejne lata, a koszty będą ogromne – powiedział.

PGZ Stocznia Wojenna jest najstarszą polską stocznią działającą od 1922 roku. Spółka kontynuuje tradycję Stoczni Marynarki Wojennej oraz utworzonych jeszcze przed II wojną światową w Pucku, a następnie przeniesionych do Gdyni Warsztatów Portowych Marynarki Wojennej.

PAP/mk

Zwiększ tekstZmniejsz tekstCiemne tłoOdwrócenie kolorówResetuj